Dlaczego warto organizować akcję „Żywa Biblioteka”?

żywa biblioteka

Dlaczego warto organizować akcję „Żywa Biblioteka”?

W ostatnich latach w Polsce da się odczuć wzrost zainteresowania akcją „Żywa Biblioteka”. Skąd wzięło się to zjawisko i jakie są jego największe zalety?

Pierwsi na pomysł założenia „Żywych Bibliotek” wpadli Duńczycy. Pierwsza tego typu akcja odbyła się w roku 2000, czyli ponad 13 lat temu jako impreza towarzysząca jednemu z festiwali muzycznych w mieście Roskilde. Całej imprezie przyświecało hasło „Stop przemocy”. Uczulano na niej na respektowanie praw ludzi bez względu na kolor skóry, wyznanie, sytuację społeczną czy też orientację seksualną. W zorganizowanych na specjalną okazję bibliotekach można było dokonać „wypożyczenia” wybranej „książki”, by móc porozmawiać z nią, zadać frapujące pytania i pozbyć się tym samym negatywnych uprzedzeń oraz stereotypów.

Dla idei tolerancji i różnorodności

Można śmiało stwierdzić, iż do tej pory nie znaleziono równie udanego i skutecznego sposobu na krzewienie idei tolerancji oraz różnorodnych podejść do życia. Dowodzą temu liczne podobne wydarzenia mające miejsce w wielu krajach europejskich i nie tylko. „Żywe Biblioteki” były zatem obecne w Hiszpanii, Norwegii, Niemczech, Estonii, Łotwie, na Węgrzech i w wielu innych krajach.

W Polsce zaczęto je organizować i promować od 2007 roku. Najbardziej zaabsorbowana tworzeniem „Żywych Bibliotek” okazałą się Holandia – paradoksalnie jedno z najbardziej tolerancyjnych i liberalnych państw zachodniej Europy. Stworzono tam specjalny „Bibliobus”, którym „Żywe książki” poruszają się na terenie całego kraju. Trafiają w najbardziej odległe zakątki i miejsca, gdzie tolerancja wymaga jeszcze solidnego podreperowania. „Bibliobus” odwiedza także w dalszym ciągu liczne festiwale i koncerty, a więc miejsca odwiedzane przez najliczniejszą publiczność i młodych ludzi.

Nauka tolerancji

Mimo że od 6 lat akcja „Żywej Biblioteki” organizowana jest w Polsce – dla wielu mieszkańców naszego kraju pozostaje wciąż czymś nowym i dotąd niespotykanym. Na przestrzeni lat „Żywe Biblioteki” opanowały najpierw większe miasta naszego kraju, takie jak Warszawa, Wrocław, Kraków czy Bydgoszcz.

Stopniowo poszerzyły swoje działanie w Opolu, Rzeszowie, Rudzie Śląskiej, Toruniu, Poznaniu czy Grudziądzu. Kolejno przyszła też pora na Poznań, Gdańsk oraz Zieloną Górę. Organizacją „Żywej Biblioteki” poszczycić się mogły także takie miasta jak Koszalin czy Słupsk. Są to średniej wielkości miejscowości,, gdzie na co dzień brak tolerancji jest aż nad wyraz eksponowany i zauważalny.

„Żywa Biblioteka” w praktyce

żywa bibliotekaNa tegoroczną akcję „Żywa Biblioteka” organizowaną w Koszalinie w Miejskiej Bibliotece im. Joachima Lelewela przybyło wielu uczniów szkół średnich oraz gimnazjów. Frekwencja przerosła nasze największe oczekiwania.

W „godzinach szczytu” uczniowie i młodzież pracująca musieli ustawiać się długich kolejkach, by móc porozmawiać z wybraną przez siebie „książką”. Sprytne i przedsiębiorcze Bibliotekarki z koszalińskiej instytucji połączyły imprezę z wystawą, na której pokazano plakaty przedstawiające zdjęcia gejów i lesbijek ze swoimi dumnymi i tolerancyjnymi rodzicami w ramach akcji „Odważcie się mówić”. Trudno o bardziej wymowny gest.

Rozmowa kluczem do empatii

W trakcie trwającej cały dzień akcji młodzież z koszalińskich szkół, a także dorośli mogli porozmawiać o różnicach z agnostyczką, gejem, osobą czarnoskórą, parą lesbijek, feministką, veganinem, byłym więźniem, Syryjczykiem, kobietą samotnie wychowującą dziecko i wieloma innymi osobowościami wyłaniającymi się spod sztywnego gorsetu wciąż narzucanych nam norm obyczajowo-społecznych.

Dzięki takim akcjom przeprowadzanym zwłaszcza wśród młodych ludzi, którzy dopiero kształtują w sobie określony światopogląd możemy być pewni, że następne pokolenia Polaków mają spore szanse na uniknięcie pułapek konformizmu, ksenofobii i lęku przed każdą nowo pojawiającą się innością.