„Dom zły” – niezwykłe kreacje bohaterów

"Dom zły"

„Dom zły” – niezwykłe kreacje bohaterów

„Dom zły” to nietypowy w polskiej kinematografii film, o skomplikowanej (wbrew pozorom) fabule, bardzo dobrze zagrany. Warto zdecydować się na jego obejrzenie, jednak amatorzy lekkiego, łatwego kina niech nie nastawiają się na przyjemną do obejrzenia produkcję, bo mogą się srodze zawieść.

Oglądając film „Dom zły”, konieczne musimy dokładnie wsłuchiwać się w dialogi, aby uchwycić z pozoru nieuchwytne momenty, zorientować się, które fragmenty są retrospekcją, a które wizją lokalną… Skupienie jest konieczne, jeżeli chcemy zrozumieć przynajmniej częściowo przekaz tej produkcji.

O czym jest film „Dom zły”?

Tytułowy „dom zły” to niewielki domek we wsi, w którym rozrywa się rodzinna tragedia. Mąż zabija żonę, a następnie popełnia samobójstwo. Świadkiem tych dramatycznych scen jest mężczyzna, Edward Środoń, który przypadkowo znajduje w tym domu schronienie, a nawet wydaje mu się, że może zaufać gospodarzom…

Po latach główny bohater wraca na miejsce zbrodni, już w asyście ekipy policyjnej, by dokonać rekonstrukcji zdarzeń. Poznajemy jego przeszłość – w PRL-owskiej rzeczywistości odnalazł swoje miejsce – miał żonę, pracę, dom. Po tragicznej śmierci żony w groteskowym i nieoczekiwanym momencie (podczas podawania kolacji po prostu przewraca się i umiera, podobno wskutek problemów z narządami rodnymi) Środoń wpada w depresję, z której udaje mu się wyjść, bo dostaje posadę zootechnika w innym mieście.

Podczas swojej podróży trafia do domu Dziabasów, gdzie zostaje uraczony z typową polska gościnnością. Wraz z gospodarzem zaczynają snuć plany produkcji bimbru. W nocy gospodarz w ataku szału morduje swą małżonkę siekierą, a sam wiesza się na drzewie. Świadkiem zdarzenia jest przerażony Środoń, któremu udaje się fartem uciec z miejsca kaźni, jednak wszelkie dowody wskazują na to, że to on zabił. Po czterech latach podczas rekonstrukcji zdarzeń okazuje się, że prawda jest zupełnie inna, czego dowieść próbuje porucznik Mróz, który jest najbardziej pozytywną postacią w całym filmie. Niestety, i on jest uwikłany w pułapkę PRL-owskiego systemu… w końcu okazuje się, że prawda nie będzie wygodna dla wielu ludzi…

Doskonałe kreacje bohaterów

Kinga Preiss, grająca żonę Dziabasa, wcieliła się w rolę młodej, nieco znudzonej życiem u boku zgnuśniałego starzejącego się mężczyzny, szukającej choć odrobiny zrozumienia i bliskości u przybysza z daleka, w którego wcielił się Arkadiusz Jakubik. Wszystkie role w filmie zostały odegrane wyśmienicie.

Poznajemy ludzi żyjących w pułapce systemu, męczących się w nim, ale niemających rozsądnych perspektyw na życie. Nawet członkowie ekipy policyjnej, młodzi chłopcy znudzeni przeprowadzaniem wizji lokalnej, popijający ukradkiem wódkę, czy staruszka i mężczyzna, którzy zostali zaangażowani do odgrywania kluczowych ról w eksperymencie na miejscu zbrodni, są bardzo istotnymi postaciami, zwielokrotniającymi pesymistyczną wymowę filmu.

„Domu złego” nie można odbierać na jednej płaszczyźnie. Czasy obecne i retrospekcja wydarzeń sprzed 4 lat przeplatają się ze sobą, zmuszając widza do skupienia i pełnej uwagi. Każda z rólek w filmie jest nie mniej ważna od innych. Przez to wszystko cały film staje się wraz z grającym w nim aktorami całością, nierozerwalną i poruszającą do głębi.

Mówi się o „Domu złym” jako jednym z najważniejszych filmów tej dekady. I pewnie coś w tym jest. To kawałek naprawdę dobrego, mocnego kina.

Poniżej zwiastun filmu:

[tube]http://www.youtube.com/watch?v=vX_KKKxVZ-o[/tube]