Drag racing

Drag racing

Drag racing

Historia nazwy jest niejasna i dziś tłumaczy się ją różnie. Jedna z wersji głosi, że „drag racing” wziął się od sformułowania: „Drag your car out of the garage and race me”, inna – że pochodzi od tradycyjnej amerykańskiej nazwy głównej ulicy – main drag.

1/4 mili – skąd się wzięła ta odległość?

Skąd wzięła się odległość 1/4 mili? Istnieje teoria, że na tym dystansie można wciskać „do dechy” pedał gazu, nie uszkadzając przy tym silnika zbyt długą jazdą na wysokich obrotach na niskim biegu, jednak nie jest ona prawdziwa. Za oceanem stosuje się głównie skrzynie automatyczne, a więc problem nie istnieje. W najmocniejszych autach rywalizujących w Polsce skrzynie są najczęściej ręczne. Na 400 metrach auta uzyskują prędkość nawet 220 km/h, ale tyle można „wykręcić” wyłącznie na najwyższym biegu.

Możliwe jest jednak, że taka jest przestrzeń, na której najlepiej można obserwować start, przyspieszanie i metę lub że tyle wynosi standardowa odległość między światłami na ulicach amerykańskich miast. Najciekawsza hipoteza wiąże „ćwiartkę” z tradycyjną miarą… amerykańskich wyścigów konnych, gdzie dystanse są wielokrotnością 1/4 mili.

W wyścigach, zwłaszcza tych organizowanych w USA, startują tysiące zawodników, a kibiców liczy się każdorazowo w dziesiątkach tysięcy (na nieużywanych lotniskach, gdzie organizuje się często taką rywalizację, nie brakuje miejsca).

Publiczność uwielbia huk i dym

Emocje są ogromne: bezpośrednia walka (zawodnicy startują parami), różne kolorowe samochody, huk silników, wielkie przyspieszenia. 

Drag racing

Kibice kochają też pozakonkursowe tzw. palenie gum. Żeby „spalić gumę”, trzeba doprowadzić do zerwania przyczepności kół napędzanych. W samochodach z tylnym napędem wystarczy lekko skręcić kierownicę i gwałtownie dodać gazu. W przednionapędowych najpierw na chwilę trzeba zaciągnąć „ręczny”. W okamgnieniu samochód zaczyna efektownie kręcić się wokół własnej osi, a jego obracające się koła wydają na asfalcie głośny pisk. Wkrótce całe auto ginie w chmurze sinego dymu ze stopionego bieżnika, wokół roznosi się charakterystyczny zapach. Publiczność czeka na takie popisy i dlatego pomysł importowany z USA szybko znalazł zwolenników w Europie Zachodniej, gdzie rozgrywane są European Drąg Racing Championship, czyli mistrzostwa naszego kontynentu w wyścigach krótkodystansowych.

Drag racing w Polsce

W Polsce do niedawna znaliśmy tę dyscyplinę tylko z telewizji i kina. Nieliczni zapaleńcy, wzorując się na hollywoodzkich produkcjach, organizowali podobne wyścigi, nielegalnie. Obecnie sytuacja zmieniła się – wyścigi na 1/4 mili zostały zalegalizowane. Powstało Stowarzyszenie Sprintu Samochodowego (http://www.sss.org.pl), a Polski Związek Motorowy włączył dyscyplinę do swego programu sportowego.

Na kolejne rundy mistrzostw przyjeżdżają tłumy fanów ekstremalnych przyspieszeń. Kibiców przyciąga adrenalina i prędkość, która dla większości z nich i ich zwyczajnych samochodów jest nieosiągalna. Wyścigi na ćwierć mili mają w sobie coś z festynu, jarmarku i pikniku – poszczególne „gonitwy” ogląda się ze składanych kempingowych foteli, z kiełbaską z grilla, torbą popcornu i puszką zimnego napoju w dłoni. W atmosferze luzu próżno szukać wielkiego sportowego świata i zadęcia. „Mistrzowie prostych”, jak nazywa się samochodowych sprinterów, to najczęściej nieznani z aren sportów samochodowych ludzie .

Kibice identyfikują się z samochodowymi sprinterami i są przekonani, że gdyby tylko chcieli, mogliby przerobić swe polonezy i maluchy na super-szybkie dragstery.

Przebieg zawodów

Zawody polegają na rywalizacji dwóch jadących równolegle aut. Dystans wynosi dokładnie 402,25 metra. Wygrywa ten, kto pierwszy przejedzie linię mety. Wyścig odbywa się na zamkniętym dla ruchu fragmencie lotniska, torze lub po prostu na dużym równym placu. Do udziału dopuszcza się praktycznie wszystkie modele samochodów.

Regulamin dzieli je na klasy, by startujący w wyścigach mieli wyrównane szansę. Pierwszy i chyba najważniejszy paragraf mówi, że pojazd musi mieć dowód rejestracyjny i ważne badania techniczne – powrót z toru często odbywa się na kołach. Na liście paliw „wyczynowych” jest gaz, olej napędowy i benzyna z ogólnie dostępnych stacji benzynowych. Popularność bierze się z powszechnej dostępności, a okazuje się, że do uprawiania tej dyscypliny nie trzeba wielkich nakładów. Można rozpocząć od startów samochodem małym, lekkim i, co najważniejsze – tanim. A znalezienie 400 metrów płaskiego, równego terenu nie jest wcale trudne.

Drag Racing, Tasmania 2012:

[tube]http://www.youtube.com/watch?v=52JymNQlCOE[/tube]