Fenomen polskich seriali

klan

Fenomen polskich seriali

Od ponad dekady nie można narzekać na niedobór seriali w telewizyjnej ramówce. Zaczęło się w 1997 roku, kiedy na antenie pojawił się znany doskonale Klan. Telenowela tak bardzo się spodobała, że reżyserzy postanowili wykorzystać dobrą passę. Po Klanie TVP2 przygotowała podobną propozycję. Tym razem sporą przychylność zdobył serial Złotopolscy na czele z seniorem rodu Dionizym.

Słupki oglądalności rosły coraz bardziej w górę, czego dowodem stały się otrzymywane nagrody dla najlepszych polskich seriali np. Telekamery. W ciągu kilkunastu lat w Polsce powstało ponad dwa tysiące odcinków wspomnianych telenowel.

Następne produkcje tj. Na wspólnej, Na dobre i na złe, Pierwsza miłość, M jak miłość czy Barwy szczęścia nie pozostały dłużne. Nic nie zapowiada, aby twórcy zakończyli ich emisję. Po tylu latach kolejne perypetie bohaterów stają się jednak coraz mniej prawdopodobne. Dla aktorów tyle czasu na jednym planie, to też nie łatwa sprawa, zwłaszcza, jeśli zaczynają być utożsamiani z graną postacią.

Aktorzy serialowi… ale nie tylko

Aktorem serialowym może być każda osoba wyłoniona z castingu. Tymczasem coraz częściej w nieskończenie ciągnących się telenowelach spotkać można prawdziwe gwiazdy np. Daniela Olbrychskiego. Czy aktor z takim dorobkiem powinien pozwolić sobie na występ w zwykłym serialu? Dla niektórych może wydać się to szokujące i niedopuszczalne. Pan Olbrychski ma jednak na tyle ugruntowaną pozycję, że nie musi obawiać się, że ktoś będzie pamiętał go tylko i wyłącznie z jednej roli. Inaczej wygląda sytuacja, jeśli nieznana dotychczas nam osoba pojawia się w telenoweli i nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jej w innej odsłonie.

Seriale rządzą się swoimi prawami, nie wymagają od widza skupienia i zaangażowania. Może właśnie dlatego są tak uwielbiane. Drewniane dialogi, słaba gra aktorska, schematyczny scenariusz. Mimo, że widz często zdaje sobie sprawę z niedostatków tego rodzaju rozrywki, nie potrafi oderwać się od telewizji. Ogląda następne odcinki, śledzi stronę internetową, czasami nawet kupuje gazetę, aby dowiedzieć się, co stanie się z ulubioną postacią. Poniekąd żyje losami swoich ulubieńców. Serialowy bohater ma przecież takie same problemy jak zwykły szary człowiek.

Dla kogo telenowele i seriale?

Telenowele nie są adresowane do konkretnych osób. Stworzono je dla wszystkich, bez względu na status społeczny czy wykształcenie. Niestety po oglądnięciu chociażby kilku odcinków, widz nie wynosi żadnych wartości. Z niepokojem można zaobserwować, że ramówka telewizyjna nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Każdy kanał oscyluje wokół tego samego schematu: fala polskich seriali, programy typu talent show, komedie romantyczne, powtórki, programy informacyjne. Od czasu do czasu jakiś wartościowy koncert lub dyskusja na żywo. Poziom merytoryczny prezentowanej ramówki pozostawia wiele do życzenia. Ciekawy świata, oczytany i ceniący wyższą kulturę człowiek niestety coraz częściej musi rezygnować z telewizji, bo jeśli interesuje go coś więcej niż tylko losy rodziny Mostowiaków i Lubiczów, musi wybrać inne źródło rozrywki.