Historia pewnego talentu – Łucja Prus

Łucja Prus

Historia pewnego talentu – Łucja Prus

Od ponad 10 lat nie ma z nami Łucji Prus. W panteonie gwiazd polskiej piosenki wydaje się postacią pomijaną, bardzo niedocenianą i egzystującą na krawędzi pewnego marginesu.

A przecież w ciągu swojej całej kariery wylansowała wiele piosenek, które zapadły w pamięć osobom nie kojarzącym w pierwszym momencie imienia i nazwiska wokalistki.

Piosenkarskie ostrogi

Obrała profesjonalne wykształcenie muzyczne, co pozwoliło jej szybko rozwinąć skrzydła. Jako dwudziestolatka zadebiutowała na festiwalu w Opolu. Prawdziwym kluczem do kariery okazał się konkurs dla piosenkarzy amatorów, gdzie zdobyła drugą nagrodę i telewizor marki „Szmaragd”. Tam zauważył Ją Jerzy Wasowski, który utwierdził początkująca, acz niezwykle nieśmiałą piosenkarkę, iż ma przed sobą świetlaną przyszłość i może osiągnąć na scenie bardzo wiele. „To były dla mnie ostrogi” – wyznała po latach w jednym z wywiadów.

Liryczna perfekcjonistka

Dorobek płytowy Łucji Prus liczy zaledwie kilka albumów analogowych. Choć korzystała z zasobów najbardziej utalentowanych polskich kompozytorów i autorów tekstów – nigdy nie stawiała sobie kariery muzycznej za jedyny, życiowy priorytet. Pisali dla Niej Osiecka, Wołek, Młynarski. Śpiewała wiersze Szymborskiej, Kofty czy Mickiewicza. W gatunku poezji śpiewanej stanowiła alternatywę dla nie mającej przez lata konkurencji Magdy Umer. Często występowała w duetach – nierzadko te wykonania dodawały jej większej klasy, niż dokonania stricte solowe. W 1969 roku Andrzej Zieliński z zespołu Skaldowie napisał jedną z najbardziej przejmujących piosenek poetyckich – „W żółtych płomieniach liści”. Tekst Agnieszki Osieckiej nawiązywał do marca 1968 roku, gdy wielu młodych ludzi niczym ptaki musiało opuszczać swoje rodzinne gniazda na zawsze.

http://www.youtube.com/watch?v=QyIvLgadGLk

Pasja, talent i wychowanie córki

Ze Skaldami piosenkarka była dość mocno związana i muzycznie i… biznesowo. Jej drugi mąż był bowiem menadżerem zespołu. Na początku lat 80. Łucja Prus zaczęła stopniowo ograniczać występy estradowe oraz nagrania. Skupiła się na wychowywaniu córki. Sporadycznie nagrywała dla radia i telewizji np. „Sonety Krymskie”, których do tej pory nigdy nie wydano na żadnej płycie. Z okazji kolejnych jubileuszy pojawiała się zawsze na scenie w towarzystwie zespołu Skaldowie. Piosenka „W żółtych płomieniach liści” stała się jej wizytówką do tego stopnia, że wszystkie inne zostały prawie zapomniane, albo przynajmniej w świadomości młodszej publiczności zepchnięte na bardzo daleki plan. A wystarczy przypomnieć tak nietuzinkowe tytuły, jak „Walc szczęście”, „Dookoła noc się stała”, „Czas rozpalić piec” i wiele innych.

[tube]http://www.youtube.com/watch?v=G9znNczYKKA[/tube]

Evergreeny

Wiele piosenek Łucji Prus po latach można już uznać za prawdziwe polskie standardy muzyki rozrywkowej. Bardzo często swojego czasu sięgała do nich Anna Maria Jopek – dokonując ciekawych zmian aranżacji na bardziej jazzowe, w klimatach smooth. Pamięć o Łucji Prus kultywuje się także na odbywającym się od 2009 roku festiwalu piosenki literackiej w Białymstoku.

Optymizm do końca

Łucja Prus planowała wydanie nowej płyty po roku 2000. Córka Julia namówiła Mamę do powrotu na scenę. Nowe plany pokrzyżowała choroba. Rak piersi pojawił się nagle. Łucja Prus zmarła w czerwcu 2002 roku. Pozostała piękna zewnętrznie i wewnętrznie do samego końca. Tuż przed śmiercią wyznała, iż Jej marzeniem byłoby, aby ostatnią pieśnią na pogrzebie był utwór Louisa Armstronga „What a Wondreful World”.

Nie chciała żałoby, łez i mazgajstwa. Przyjaciele mieli uczcić Jej pamięć na pikniku urządzonym na słonecznej łące. Zgodnie z Jej wolą – tak się stało.

Z ciekawym dorobkiem Łucji Prus zaznajomić się można, słuchając płyty z serii „Złota Kolekcja” wydanej w 1999 roku przez Kampanię Muzyczną Pomaton. Znajdziemy tam wszystkie najbardziej znane piosenki Artystki, a także wiele perełek. Warto do nich powracać.

łucja prus