Historia ziołolecznictwa

ziołolecznictwo

Historia ziołolecznictwa

Ziołolecznictwo jest czasami lekceważone jako nieszkodliwa procedura zbierania ziół i robionych domowym sposobem środków leczniczych, które stosuje się w charakterze placebo na te czy inne symptomy, zakładając jednak, że dolegliwość nie jest zbyt poważna, i że pod ręką mamy cudowną pastylkę, po którą można sięgnąć, gdyby objawy stały się poważniejsze. Zapominamy jednak, że ziołolecznictwo daje nam do dyspozycji kompletny system leczniczy i profilaktyczny. Jest to najstarsza i najbardziej naturalna forma medycyny.

Dowody jej skuteczności i bezpieczeństwa zbierane są od tysiącleci i znajdowane we wszystkich zakątkach świata. Ponieważ ziołolecznictwo jest medycyną holistyczną, potrafi sięgnąć głębiej niż widoczne na pierwszy rzut oka symptomy i dotrzeć do stanu nierównowagi, który jest prawdziwą przyczyną choroby. Jeżeli ziołolecznictwo uprawia wykształcony praktyk i umiejętnie je stosuje, może zaproponować skuteczne i trwałe rozwiązania konkretnych problemów zdrowotnych, nawet takich, które są uznawane przez medycynę konwencjonalną za nieuleczalne.

Ziołolecznictwo we wczesnych cywilizacjach

Medyczne wykorzystanie ziół, jak się twierdzi, jest tak stare jak gatunek ludzki. We wczesnych cywilizacjach odżywianie się i medycyna łączyły się, bo zjadano wiele roślin, miedzy innymi z powodu ich leczniczych właściwości. W starożytnym Egipcie niewolnicy otrzymywali dzienny przydział czosnku, żeby zwalczać różne gorączki i infekcje, które w owych czasach dziesiątkowały ludzkość.

Pierwsze pisane dokumenty traktujące o roślinach i ich leczniczych właściwościach powstały w starożytnym Egipcie. Większość naszej wiedzy dotyczącej ziół da się prześledzić wstecz aż do czasów egipskich kapłanów, którzy praktykowali ziołolecznictwo. Dokumenty datowane na 1500 rok p.n.e. wśród roślin o zastosowaniu leczniczym wymieniają kminek i cynamon.

Starożytni Grecy i Rzymianie kultywowali ziołolecznictwo, a kiedy zajmowali nowe terytoria, ich lekarze wprowadzali do farmakopei takie zioła jak: rozmaryn czy lawenda. Inne kultury, które zapisały się w rozwoju ziołolecznictwa, to kultura chińska i hinduska.

W Wielkiej Brytanii lecznicze wykorzystanie ziół rozwijało się wraz z rozwojem klasztorów, z których każdy miał własny ogródek z ziołami przeznaczonymi do leczenia mnichów i okolicznej ludności. W Walii i Szkocji druidzi i celtyccy uzdrowiciele przekazywali sobie ustną tradycje ziołolecznictwa, tu medycyna łączyła się z religią i rytuałami.

Pierwsze publikacje na temat ziołolecznictwa

Z czasem zaczęto zapisywać receptury, a potem powstały pierwsze księgi o ziołach. Dzieła te nabrały znaczenia i zasięgu już w XV wieku, kiedy wynaleziono druk. John Parkinson z Londynu napisał swój zielnik około 1630 r., zamieszczając w nim spis użytecznych roślin. Wielu zielarzy otwierało punkty apteczne. Zrobił to na przykład Nicholas Culpeppe, którego najbardziej znane dzieło nosi tytuł: The Complete Herbal and English Physician, Enlarged, wydane w 1649 r. Następnie w 1812 r. Henry Potter otworzył swoje przedsiębiorstwo, które dostarczało ziół i handlowało pijawkami.

W tych czasach dostępna już była obszerna wiedza o medycznych zastosowaniach ziół, wywodząca się nie tylko z Wielkiej Brytanii, ale również z Europy, Bliskiego Wschodu, Azji i obu Ameryk. To skłoniło Pottera do napisania dzieła Potter’s Encyclopaedia of Botanical Drugs and Preparations (Encyklopedia leków i środków botanicznych Pottera), które jest wydawane do dzisiaj. Schyłek ziołolecznictwa

zioła

Historia ziołolecznictwa

W XIX wieku popularność zdobyła oparta na nauce medycyna konwencjonalna, odsyłając ziołolecznictwo do lamusa. Jednak na terenach wiejskich dziedzina ta kwitła dzięki tradycji. W 1864 r. w Anglii założone zostało Krajowe Stowarzyszenie Zielarzy, później przekształcone w Instytut, którego zadaniem było organizowanie szkoleń dla zielarzy i pielęgnowanie standardów leczniczych. Od swego powstania do wczesnych lat XX wieku Stowarzyszenie walczyło z zakazem stosowania ziołolecznictwa i w jakiejś części, dzięki jego staraniom, zainteresowanie tym gatunkiem medycyny powoli rosło. Odsuwanie się od leków syntetycznych było efektem skutków ubocznych towarzyszących przyjmowaniu tych leków, co w konsekwencji osłabiło zaufanie do przemysłu farmaceutycznego. Z drugiej strony bardziej naturalna proweniencja środków ziołowych przysparzała ziołolecznictwu zwolenników. Zioła pochodzące zza oceanu wprowadzono na listę dostępnych środków, a badania naukowe nad ziołami i ich aktywnymi składnikami potwierdziły ich potencjał terapeutyczny, powiększając spektrum ziół używanych współcześnie.

Ziołolecznictwo w XXI wieku

Ziołolecznictwo może być traktowane jako prekursor nowoczesnej farmakologii, ale i dzisiaj kwitnie ono jako efektywna i bardziej naturalna metoda lecznicza i profilaktyczna. Globalnie ziołolecznictwo ma trzy razy więcej zwolenników niż medycyna konwencjonalna.

Nigdzie efektywność ziół nie jest tak wyraźnie widoczna, jak w przypadkach problemów dotyczących systemu nerwowego. Stres, niepokoje, napięcia i depresje są związane bezpośrednio z większością chorób. Bardzo niewielu lekarzy skłonnych by było podjąć dyskusję na temat patologicznego wpływu przejść nerwowych. Lekarze powszechnie zgadzają się, że wrzody żołądka i dwunastnicy, wrzodziejące zapalenie okrężnicy, syndrom podrażnienia jelit są skutkiem napięć nerwowych.

Dzięki fizjologii wiemy, że kiedy człowiek jest w depresji, zmniejsza się wydzielanie kwasu solnego, jednego z głównych składników soków żołądkowych, upośledzeniu ulega trawienie, a absorbowanie substancji odżywczych z pożywienia staje się mniej efektywne. Tymczasem niepokój i stres powodują zwiększone wydzielanie adrenaliny, która stymuluje nadmierną produkcję kwasu chlorowodorowego, czego efektem jest nadmiernie kwasowe środowisko w żołądku i jelitach oraz towarzyszące temu bóle i owrzodzenie. Faktem jest, że kiedykolwiek somatyczny układ nerwowy, odpowiedzialny między innymi za nasze świadome niepokoje, wchodzi w konflikt z procesami autonomicznymi (automatycznymi nerwowymi reakcjami, których sobie nie uświadamiamy, dopóki organizm jest zdrowy), rezultatem jest choroba.

Zielarze wykorzystują swoją wiedzę o środkach roślinnych do usuwania przyczyn złego funkcjonowania organizmu. Lekarz praktykujący ziołolecznictwo chroniczną dolegliwość skórną leczy za pomocą alternatywnych specyfików uzależnionych od objawów, a następnie stosuje środki stymulujące krążenie, żeby jak najszybciej usunąć z organizmu toksyny, by na końcu sięgnąć po ziołowe leki wzmacniające organy usuwające te toksyny, a więc wątrobę i nerki. Tak leczony pacjent, nie obawiając się efektów ubocznych terapii, może się odprężyć, czasami po raz pierwszy od wielu miesięcy.

Zadziwiające, że takiego podejścia nigdy nic mieli lekarze praktykujący medycynę konwencjonalną. U nich standardowe leczenie problemów skórnych polega na podaniu sterydów. I trzeba przyznać, że zastosowanie konwencjonalnych środków antyhistaminowych i benzodiazepin często daje mniej trwałe efekty ze względu na występowanie efektów ubocznych, takich jak senność, oraz większą toksyczność i zagrożenie uzależnieniem się w przypadku dłuższego stosowania.

Zioła nie działają toksycznie, a ich stosowanie nie grozi uzależnieniem. Ponieważ są to substancje organiczne, a nie syntetyczne cząsteczki, są one w pewnym sensie spokrewnione z cząsteczkami, z których składa się ludzki organizm. Dają znakomite efekty w przywracaniu do równowagi ludzkiego układu nerwowego. Odzyskiwanie uczucia zadowolenia i odprężenia ma zasadnicze znaczenie dla procesu samoleczenia się organizmu.

Wybór terapii powinien być oparty na dokładnym rozpoznaniu stanu zdrowia pacjenta oraz doświadczeniu i wiedzy wykwalifikowanego terapeuty. Po postawieniu diagnozy zielarz przygotowuje i ordynuje pacjentowi zioła w wielu dostępnych formach, takich jak napary, herbatki do picia, czopki, inhalacje, emulsje do smarowania, nalewki, tabletki, pigułki itp. Wiele z tych preparatów można nabyć w aptekach, sklepach ze zdrową żywnością lub w sprzedaży wysyłkowej.

One Response

  1. asa