Jak to było z wierceniem zębów – czyli historia stomatologii

Jak to było z wierceniem zębów

Jak to było z wierceniem zębów – czyli historia stomatologii

Ból zęba potrafi skutecznie utrudnić życie każdemu. Często jest na tyle silny, że nie pomagają go złagodzić żadne środki przeciwbólowe… Jest uporczywy, przeszywający, nie potrafimy go znieść.

Pojawia się często znienacka, nie oszczędza nikogo, doprowadza do płaczu. Może dokuczać całymi tygodniami, początkowo delikatnie, by potem uderzyć z pełną mocą.

Nie powinno więc w najmniejszym stopniu dziwić, że już dziewięć tysięcy lat temu mieszkańcy terenów znajdujących się na obszarze dzisiejszego Pakistanu zajmowali się m.in. borowaniem zębów. Miało ono oczywiście na celu usunięcie przyczyny bólu. Skromnymi środkami starożytni Pakistańczycy potrafili osiągnąć naprawdę wiele. Dowodem na taki stan rzeczy stały się badania archeologiczne włoskich archeologów sprzed kilku lat.

W czasie wykopalisk odkryli oni, że jakieś dziewięć tysięcy lat temu na obszarze ich badań znajdował się cmentarz, na którym pogrzebano około 300 osób. Dziewięć spośród nich miało wywierconych w zębach trzonowych łącznie kilkanaście otworów, które do złudzenia przypominały dzieła współczesnych stomatologów. Były to dziurki o średnicy do 3 mm, i głębokości dochodzącej do 3,5 mm. Zrobiono je zarówno w zębach szczęki górnej, jak i żuchwy. Wygładzenie szkliwa wokół otworów dowodzi jednoznacznie, że poddana zabiegom osoba długi czas po ich zakończeniu jadła twardy pokarm.

Znaleziono również główki wierteł zrobione z krzemienia, których używano do wywiercenia otworów w zębach. Początkowo były one przytwierdzone do niewielkich patyczków. Do poruszania wiertłem pradawni dentyści używali niewielkich łuków, które pozwalały wiertłu osiągnąć prędkość około 20 obrotów na sekundę. Cały proces wiercenia w zębach zapewne był niesamowicie bolesny – wyobraźmy sobie chociażby bardzo silne wibracje wiertła, niewątpliwie nieprzyjemne. Niewykluczone jednak, że pacjentowi podawano środki znieczulające, np. opium, którego można było używać do łagodzenia bólu. Cały zabieg nie trwał, o dziwo, długo. Przeprowadzono bowiem eksperyment, którego wyniki były jednoznaczne – wywiercenie otworu w zębie zajmowało pierwszym dentystom około minuty. Możliwe jest także, że stosowali oni nawet wypełnienia. Możliwe, że w otwory wkładano żywicę, bawełnę itp. Niestety, żaden z tych materiałów nie przetrwał do naszych czasów.

Rodzi się również kolejne pytanie, mianowicie – jak pradawni mieszkańcy Pakistanu nauczyli się wiercić w zębach otwory i robić to aż tak precyzyjnie. Archeolodzy twierdzą, że mógł się do tego przyczynić stale rosnący popyt na biżuterię. Odkryte zostały bowiem pokaźne zasoby kamiennych paciorków, między innymi z turkusu czy karneolu, a także wiertła, które wykorzystywano do wiercenia w nich otworów, tak by dało się nawlec paciorki na sznurek albo rzemień. Pierwszym stomatologiem był zapewne rzemieślnik, który zajmował się produkcją wisiorków. Istnieje prawdopodobieństwo, że umiejętność borowania zębów przekazywano w jego rodzie z pokolenia na pokolenie. Wydaje się, że to właśnie dlatego otwory w zębach miało zaledwie dziewięć spośród kilkuset pochowanych na cmentarzysku osób, i to na dodatek żyjących na przestrzeni 1500 lat. Potem praktyka borowania zanikła, co może się wiązać ze śmiercią ostatniego członka rodu.