Miała już 4 dzieci, zdecydowała się na jeszcze jedno. Kiedy lekarz pokazał jej badania, nie wierzyła, szansa na to, co się stało wynosiła 160 000:1!

Kiedy chcesz mieść dużą rodzinę, może się okazać, że los ma dla ciebie niesamowitą niespodziankę.

Marzeń o tym, jak wielka będzie rodzina, jest tyle, ilu ludzi. Jedni ludzie nie widzą się w roli rodzica, realizują się w innych dziedzinach. Są też związki, które decydują się na jedno czy dwójkę dzieci. Są też pary, które nie wyobrażają sobie domu bez kilkorga dzieci, wielkiego kudłatego psa i kota, który będzie chadzał własnymi ścieżkami. Każdy z nich ma prawo do realizowania tej wizji.

Większość dzieci jest z radością witana na świcie. Chociaż bywa, że rodzice w pierwszej chwili są przerażeni wieściami, że oto staną się odpowiedzialni za innych, to z czasem biorą ten obowiązek na siebie. Oczywiście są przypadki skrajne, kiedy rodzice nie są w stanie czy nie chcą się opiekować istotą, którą powołali na świat. Czasem potrzebują pomocy, by poradzić sobie z nową sytuacją.

Dzięki odpowiednim środkom farmakologicznym czy planowaniu rodziny, pary mają realny wpływ na swoją dzietność. Można zaplanować liczbę dzieci, choć nie zawsze to, co szykuje los, jest zgodne z tymi planami. Przekonała się o tym Mary McCandlish, która miała czwórkę dzieci – 16-letniego Petera, 15-letnią Emily, 13-letnią Katrinę i 6-letniego Jamesa. Zdecydowała się, że chce jeszcze jedno dziecko.

Po pierwszych badaniach, które potwierdziły, że jest w ciąży, lekarz powiedział coś jeszcze. Oświadczył, że będą to bliźniaki! Mary bardzo się ucieszyła, chociaż bała się, jak to będzie gdy dołączy do nich dwójka dzieci. Jeszcze nie przywykła do tej myśli, gdy lekarz na kolejnym badaniu oznajmił, że to nie bliźniaki, ale trojaczki! I to jednojajowe.