Mięsożerne rośliny

rosiczka

Mięsożerne rośliny

Jeszcze w XIX wieku gorące dyskusje wywoływało pytanie, czy roślina może być mięsożerna. Do tej pory uważano, że Bóg stworzył rośliny jako pożywienie dla zwierząt.

Jeżeli zdarzało się, że jakiś botanik nieopatrznie sygnalizował obecność martwych insektów w kielichach dzbanecznika, bagatelizowano jego spostrzeżenia i uważano, że znalazły się one tam przez przypadek. Takiej wersji trzymano się dość długo i nie usiłowano zmienić funkcjonujących powszechnie przekonań czy poprzeć ich rzetelnymi i wiarygodnymi badaniami.

Pierwsze badania nad mięsożernymi roślinami

Jedynie Karol Darwin w 1875 r. opisał dokładniej zjawiska związane z drapieżnymi roślinami.

Według niego liście przekształciły się w groźne pułapki na insekty i inne żyjątka, 0 zabójczej sile. Nie wynikało to jednak z przyjemności, lecz z konieczności – roślina potrzebowała mięsa, aby móc żyć i rozwijać się.

Wyznawcy teorii istnienia mięsożernych roślin rozpoczęli więc dziwaczne niekiedy i zastanawiające eksperymenty. Dla przykładu podawano roślinom takie produkty jak ser, uszy kota czy kości barana… Robiono to po to, aby udowodnić, że są one nie tylko mięsożerne, ale mają własne gusta, smaki że mogłyby nawet umrzeć z powodu niestrawności.

Jak trawią mięsożerne rośliny?

Jednak  badania te nie przyniosły na odpowiedzi na bardzo nurtujące pytania – mianowicie, czy roślina trawiła swe pożywienie, w jaki sposób to robiła i dlaczego. Dopiero w latach 70. XX wieku, dzięki zastosowaniu mikroskopu elektronowego, analiz chemicznych i radioaktywnych substancji zwierzęcych udało się prześledzić drogę ofiary wewnątrz rośliny.

U pięciuset opisanych gatunków roślin mięsożernych wygląda ona odmiennie. Wyróżnia się kilka rodzajów pułapek. Każda z nich to przekształcone liście, a nie kwiaty.

Pułapka może być pasywna, aktywna, ciągle otwarta na świat zewnętrzny lub zamknięta. Po uwięzieniu zwierzęcia rozpoczyna się proces trawienia, czyli rozkład ofiary na drobne cząsteczki.

Pożyteczne bakterie

Zadaniem, jakie postawili przed sobą naukowcy, było udowodnienie, że mięsożerne rośliny same wytwarzają enzymy trawienne. Uprawiano więc je w aseptycznym środowisku. Eliminowało to ryzyko zakażenia bakteryjnego. W ten sposób badacze mogli wykazać mięsożerność roślin i zlokalizować ich gruczoły trawienne.

roślina owadożernaStwierdzono, że proces trawienia w sterylnym środowisku byt powolniejszy niż w naturalnych warunkach. Rośliny są schronieniem dla bakterii, które pomagają im w trawieniu. Liście podrażnionej muchołówki zamykają się, ale nie wydziela się żaden płyn.

Dzieje się tak dlatego, że palec nie jest w stanie oszukać rośliny – enzymy wydzielają się dopiero wtedy, gdy we wnętrzu liści znajdzie się owad, wydzielający ze strachu substancję rozpoznawaną przez roślinę, uruchamiającą proces trawienia.

Aby prześledzić proces absorpcji, naukowcy naznaczyli muchy radioaktywnym fosforem i izotopem azotu 15. Molekuły zwierzęce po wchłonięciu przez liście wykorzystują kanał, który normalnie doprowadza wodę z korzeni do liści. Tutaj droga ta została odwrócona i potrzeba trzech godzin w ciągu doby, by składniki insekta zostały przesłane do najważniejszych części rośliny: korzeni i kwiatów. Gdy tylko liść zakończy swą pracę, otwiera się na nowo, wyrzucając niejadalne resztki zwierzęcia.

Mięsożerność jest dla roślin owadożernych sprawą życia. Dzięki niej udało im się zadomowić na torfowiskach, bagnach i glebach tropikalnych, które normalnie są zbyt ubogie w pożywienie. Owady – ofiary dostarczają im więc niezbędnych do życia składników zawierających azotany, których miejscowa gleba nie zapewnia.

Rośliny te potrafią przetrzymać nawet długie okresy postu, ale w kolejnym pokoleniu dochodzi do tego, że nie potrafią już kwitnąć i rozmnażać się.

[tube]http://www.youtube.com/watch?v=3XtueHFy_ko[/tube]