Moda na filmy 3d

Filmy 3d

Filmy 3d

Technologia 3d to nowy sposób „robienia” filmów, który od kilkunastu miesięcy cieszy się olbrzymią popularnością. Sprawdzając repertuar dowolnego, w miarę dobrego kina, prawdopodobnie znajdziemy w nim przynajmniej kilka filmów nakręconych w trzech wymiarach. Niby fajnie, ale… czy naprawdę warto wydawać 25 złotych na seans w 3d?

Idea i początki technologii 3d

Nie jestem ekspertem od nowoczesnych technologii, stąd nie wiem jak dokładnie działa całe to 3d. Z tego co wyczytałem kluczem są okulary (choć powstają przecież telewizory 3d, które nie wymagają okularów), które na przemian wyświetlają obraz – raz lewemu, raz prawemu oku. W efekcie mamy wrażenie trójwymiarowości i okazję np. instynktownie uchylić się przed lecącym w naszą stronę głazem.

Cały ten szum wokół filmów 3d zaczął się półtora w Polsce  roku temu (w sierpniu 2010), kiedy na ekranach kin pojawił się Avatar. Był to chyba pierwszy film w 3d, który zdobył olbrzymie uznanie fanów. A co najważniejsze, zdobył to uznanie między innymi dzięki wspaniałym efektom specjalnym, które w nowej technologii wyglądały imponująco.

Od tamtego czasu obserwujemy ciągły wzrost popularności filmów 3d. Najlepiej świadczy o tym fakt, że większość nowych premier kinowych jest wyświetlanych właśnie w trzech wymiarach. Zresztą nie tylko nowych – do kin trafiają też stare hity, przerobione na 3d (Gwiezdne Wojny, Titanic, Władca Pierścieni).

I wszystko było by pięknie, gdyby nie fakt, że obejrzenie seansu w 3d kosztuje około 25 złotych, czyli 70 – 100% więcej niż tradycyjne kino! Pojawia się zatem pytanie, czy warto…

Efektów 3d jak na lekarstwo

Nie widziałem w 3d Avatara, natomiast później obejrzałem w trzech wymiarach kilkanaście różnych filmów w wielu różnych kinach. W pełni usatysfakcjonowany byłem może ze 3-4 razy. Stąd też, moja opinia jest taka, że całe to 3d jest trochę przereklamowane.

Przede wszystkim, w wielu filmach efektów 3d jest jak na lekarstwo, a widz dostaje normalny film z kilkunastoma parosekundowymi wstawkami, wykonanymi w 3d. I ma prawo czuć się oszukany, bo zazwyczaj tylko kilka z nich robi jakieś większe wrażenie. Na seans 3d warto wybrać się tylko na filmy rzeczywiście „efekciarskie”, stworzone pod trzy wymiary – w innych przypadkach nie warto przepłacać.

Istotne jest również kino. 3d w jakimś podrzędnym, lokalnym kinie nie ma żadnego sensu i możemy go praktycznie nie zauważyć. Co innego Imax, w którym gigantyczny ekran w połączeniu z technologią 3d wypada naprawdę świetnie. Na tyle, że może porządnie zmęczyć oczy, szczególnie tym, którzy noszą okulary/soczewki.

 

Podsumowując: tylko niektóre filmy 3d są warte wydania na nie 10-12 złotych więcej, niż wydalibyśmy na normalny seans. Idealną sytuacją byłoby wyświetlanie przez kina dwóch wersji filmów – w tańsze, normalnej wersji i wersji 3d. Być może kiedyś się tego doczekamy.