„Pianista” – cóż warte jest przetrwanie w obliczu tragedii innych ludzi?

Pianista

„Pianista” – cóż warte jest przetrwanie w obliczu tragedii innych ludzi?

Pianista” to nie tylko doskonała kreacja Adriena Brody’ego, ale także poruszający film o ludzkiej tragedii. Opowiada o masowej tragedii Żydów podczas Holocaustu, tuż przed nim i po jego zakończeniu.

Gdzieś w tle filmu, na kanwach ludzkich tragedii rodzinnych i tragedii Żydów jako całego narodu, rozbrzmiewa muzyka, która tak naprawdę najmocniej ujawnia się tylko w… tytule filmu. Z pewnością trzeba obejrzeć „Pianistę”, by lepiej zrozumieć specyfikę Holocaustu, a także specyfikę życia narodu żydowskiego w obliczu mrocznych wojennych czasów.

Fabuła filmu

Władysław Szpilman to pianista i Żyd polskiego pochodzenia. Pochodzi z zamożnej rodziny, jednak gdy zaczynają się hitlerowskie prześladowania Żydów, cała rodzina musi wyprzedawać swój majątek, włącznie z fortepianem mistrza. Zostaje umieszczona wraz z innymi rodzinami żydowskimi w getcie, gdzie Szpilman graniem w kawiarni usiłuje zarobić na utrzymanie najbliższych. Cała jego rodzina wywieziona zostaje bydlęcymi wagonami do „obozów pracy”, skąd już nigdy nie mają szans powrócić. Szpilmanowi pomaga znajomy niemiecki policjant i tak zaczyna się trudny dla Władysława czas – ukrywanie się przed władzami niemieckimi. Udaje mu się cudem przeżyć i przetrwać do końca wojny, choć i on zaznaje trudów obozowego życia i prześladowań.

Co w tym takiego poruszającego?

Film Romana Polańskiego przedstawia całą historię prześladowań żydowskich w gettach, ukazaną z perspektywy Żydów. Jest to najpopularniejszy sposób prezentowania obrazów wojennych przez reżyserów. Film ma wzbudzać określone reakcje – gniew na niesprawiedliwość i brak ludzkich odruchów u hitlerowców, a także współczucie dla wszystkich tych, którym nie dane było zaznać spokojnej, godziwej śmierci, którzy ginęli bici, prześladowani i upokarzani…

Szczególnie poruszające są momenty, gdy na Żydach dokonuje się mordów. Tragiczna jest też scena, w której SS-mani nakazują Żydom tańczyć jakieś pokraczne tańce, dobierając ich w pary według największych różnic między nimi – bez względu na to, czy tańczyć miał kaleka, stary czy młody.

Jedna z najbardziej wstrząsających, wzbudzających gniew i odrazę scen to ta, w której niemieccy żołnierze wpadają do domu jednej z rodzin, konsumującej akurat obiad. Wśród członków rodziny był też starszy pan, inwalida na wózku inwalidzkim. Wszyscy zebrani stają na baczność na widok SS-manów, oczywiście oprócz kaleki. Gdy Niemcy nakazują mu wstać, temu nie może się to udać. Wobec tak „oczywistego braku posłuszeństwa” starszy pan zostaje wyrzucony na ulicę przez balustradę balkonu. Wszystko to na oczach wstrząśniętej, lecz milczącej ze strachu rodziny oraz świadków obserwujących tę scenę z poziomu ulicy.

Nie pierwsza taka produkcja w Polsce

Film „Pianista” nie jest pierwszą i zapewne nie jest też ostatnią produkcją dotykającą tematyki żydowskiej w Polsce, obrazującą w sposób tak doskonały i przejmujący tragedię Żydów w latach 1939-1945. Nie ma w nim zbyt wielu wątków miłosnych, są za to poruszające sceny rozdzielania matek z dziećmi, małżeństw, całych żydowskich rodzin.

Największą tragedią Szpilmana, który miał szczęście w nieszczęściu, bo przecież przeżył, była rozłąka z rodziną. Choć powinien się cieszyć, że wyszedł cało z niezwykle trudnej sytuacji, to jednak widać, jak bardzo doskwierała mu samotność. Szpilman w jednej ze scen spaceruje samotnie po opustoszałych, ale niesamowicie brudnych, zaśmieconych ulicach Warszawy, płacząc nad swoim losem i nad losem wszystkich, którym przyszło zginąć w tak tragicznych warunkach. Scena, w której ojciec, głowa rodziny, kupuje cukierka od ulicznego sprzedawcy, przed wywiezieniem ludzi do obozów próbującego w ten rozpaczliwy sposób zdobyć pieniądze, jest kolejną z najbardziej wymownych scen w filmie. Ojciec sprawiedliwie dzieli cukierka na kilka równiutkich części i każdy w milczeniu spożywa ten ostatni wspólny posiłek.

[tube]http://www.youtube.com/watch?v=itR0-I9idXk[/tube]