Pora na dziecko?

Pora na dziecko?

Pora na dziecko?

W pogodni za karierą, sukcesami i dobrobytem, decyzja o posiadaniu dziecka jest wypierana chęcią kupna nowego samochodu, zakupu domku letniskowego czy ekskluzywnych wakacji za granicą. Decyzja o dziecku jest odkładana na dalszy plan. Zwykle mawia się, że – dziecko później.

Niegdyś, a widać to najlepiej na przykładzie naszych dziadków czy rodziców, zaraz po zawarciu małżeństwa rozpoczynane były starania o dziecko. Teraz jest zupełnie odwrotnie. Obecnie nie przywiązuje się do tych kwestii tak wielkiego znaczenia. Zaraz po ślubie młodzi mają zamiar się rozwijać, a nie siedzieć w pieluchach czy zajmować sobie czas codziennymi obowiązkami z maluchem.

Jestem na to za młoda/y

Tak najczęściej młodzi tłumaczą brak potomstwa. „Mamy na to czas” – z jednej strony nie ma się, co dziwić. Dopiero, co ślub za nimi oraz wszelkie formalności z nim związane. Sami też dopiero co byli dziećmi, więc jak na razie wolą oddać się innym obowiązkom i przyjemnościom zamiast brania sobie na głowę odpowiedzialność za młodego człowieka.

Chcemy trochę czasu dla siebie

Młode małżeństwo chce się sobą nacieszyć po ślubie. Marzą im się wyjazdy, sprawianie sobie wzajemnie przyjemności. Wszystko, co daje dobrą zabawę jest związane z wypoczynkiem i brakiem dodatkowych obowiązków. Stąd też po ślubie ani w głowie jest im zakładanie rodziny.

Praca, praca i jeszcze raz praca

Dla niektórych wypełnieniem pustki po potomstwie i nie angażowaniem się w nowe, zupełnie nieznane obowiązki jest praca. To także świetne wytłumaczenie dla ciekawskich rodziców czy teściów. Jest też drugie dno. Praca  ma zapewnić sobie i przyszłemu dziecku wszystkie te niezbędne warunki, jakich potrzebuje. Czyli najpierw zabezpieczenie finansowe w postaci mieszkania czy domu, spłaty ewentualnych kredytów czy zobowiązań, a dopiero potem dziecko. Zazwyczaj czas mija, a takie osoby skupiają się na tym, aby na ich koncie było jak najwięcej zer…

2+1 to nie to samo, co 1+1

Z upływem czasu jednak tłumaczenia się kończą, no bo ile można powtarzać, że najpierw praca, czas dla siebie itp. Dziadkowie pragną doczekać się wnuków, dlatego usilnie o tym przypominają. Może dochodzić nawet do bardzo wrażliwych sformułowań świadczących o niemożności posiadania dzieci. Może to jest przyczyną braku dziecka? Czasami boimy się nowych obowiązków. Wyobrażamy sobie, że pojawienie się nowego członka rodziny całkowicie zepsuje ich codzienny ład i porządek w domu. Dziecko to także ktoś nowy do kochania, a miłością trzeba się dzielić. Może zabraknie jej dla samych młodych rodziców?

Jednak z czasem pojawia się tęsknota za maluszkiem. Tak, jak łatwo jest oszukiwać innych, tak ciężko jest wmawiać sobie samemu coś, w co się kompletnie nie wierzy. W końcu nadejdzie taki dzień, w którym małżonkowie zauważą, że ich życie nie jest takie, jakie być powinno. Nie mogą sobie powiedzieć, że naprawdę odczuwają szczęście, bo do tego szczęścia brakuje im tupotu małych nóżek… Uświadamiają sobie, że ich zegar biologiczny tyka i nie ma zamiaru się zatrzymać. A gdyby odeszli? Co po nich zostałoby? Dobra materialne i zera na koncie – komu potrzebne? Przecież życia ludzkiego ani zdrowia nie można kupić. Zaś potomstwo mogłoby zmienić świat na inne. Bardziej radosne, kolorowe i nadziei na to, że nawet jeśli odejdą pozostawią na świecie cząstkę siebie…