Recenzja: „Złoto czarownic” Heidi Rehn

Złoto czarownic

Recenzja: „Złoto czarownic” Heidi Rehn

Dziś coś dla fanów XVII – wiecznego romansu historycznego. Barwna opowieść wciągnie każdego czytelnika, a zaskakujące zwroty akcji i przeróżne perypetie głównych bohaterów mocno zaskoczą. 

Zapraszam do lektury!

Kilka słów o Heidi Rehn

Niemiecka pisarka, urodzona w 1966 roku. Po ukończeniu nauki nad Renem, gdzie mieszkała, wyjechała z rodzina do Monachium, aby tam kontynuować studia na wydziale filologii niemieckiej i historii. Plany życiowe ulegają zmianom i autorka rozpoczyna kolejne studia w zakresie ekonomii i komunikacji. Dalsza kariera rozwijała się na uczelni – została wykładowcą, następnie pełniła rolę konsultanta PR, a potem objęła posadę dziennikarza w gazecie. Zaczęły powstawać również pierwsze utwory literackie, głównie powieści historyczne i romanse. Obecnie Heidi Rehn mieszka w Monachium i dalej rozwija swoją pasję związaną z pisarstwem.

Romans historyczny

„Złoto czarownic” to kontynuacja powieści „Kobieta z bursztynowym amuletem”. Heidi Rehn stworzyła niezapomniany klimat XVII-wiecznego romansu z intrygą sprzed lat w tle. Główną bohaterką jest Magdalena, żona frankfurckiego kupca, szczęśliwa matka Carlotty, felczerka podczas działań wojennych.

Los nie jest jednak dla niej łaskawy, okazuje się, że jej życie nie jest poukładane, a wszystko zostało zbudowane na fałszu. Kiedy mąż Erick wyrusza w kolejna podróż kupiecką, wierzyciele zabierają jej wszystkie dobra, a Magdalena dowiaduje się, że Erick nie był tym, za kogo się podawał. Myślała, że zna swojego męża, a tymczasem spędziła pół życia z zupełnie obcym człowiekiem. Dodatkowo doszły informacje o jej ojcu – nie był on prostym żołnierzem, a bogatym człowiekiem, którego w wyniku szeregu intryg pozbawiono majątku.

Magdalena jest silną i niezależną kobietą, dlatego postanawia na własną rękę rozwiązać wszystkie zagadki i wraz z córką udaje się w niebezpieczną podróż do Konigsbergu – miasta swoich przodków.

Przez całą powieść towarzyszy nam Adelaide – żona ich krewnego Vinzenta. Kobieta knuje intrygi, ciągle przeszkadza, a przy tym emanuje niezwykłą energią i pięknem.

Magdalena, wyruszając w niebezpieczną podróż, doświadcza nowych doznań, poznaje ludzi, leczy ich i omal nie zostaje posądzona o czary. Jak z tego wybrnie, czy odnajdzie Ericka i odkryje prawdę o sobie? Zapraszam do lektury i poszukania odpowiedzi na zadane pytania.

Czy warto czytać?

Jeśli ktoś lubi barwne opowieści, romanse i historię, to warto. Książka może nieco nużyć niektórymi opisami, ale bez wątpienia czyta się ją jednym tchem. Zawiłe losy bohaterów, odkrywanie kolejnych tajemnic trzyma w napięciu aż do ostatniej strony.

Książka jest również cenna z punktu widzenia kobiet. Ukazuje jednostkę silną, niezależną – Magdalenę, felczerkę, osobę znającą się na leczeniu. Wiek XVII stawiał kobietę w roli matki, żony i gospodyni, a mężczyźni nie widzieli dla niej miejsca w innym charakterze. Toteż poczynania bohaterki przypisuje się  czarom i dziwnym mocom. Nie jest to prawdą, żona kupca nabyła te umiejętności w ciągu lat, miała doskonałego mistrza i od niego pobierała nauki. Wszystko zawdzięczała jedynie własnej ciężkiej pracy.

Zachęcam do lektury i rezerwacji wieczorów dla tej właśnie książki.