Sezonowa choroba afektywna – objawy i leczenie

Sezonowa choroba afektywna

Sezonowa choroba afektywna – objawy i leczenie

W Polsce wyróżniamy cztery pory roku. Każda z nich – choć specyficzna – posiada swój urok. Wiadomo, że na organizm człowieka i jego samopoczucie  bardzo korzystnie wpływa słońce, którego najwięcej jest latem. Nic więc dziwnego, że najgorzej czujemy się jesienią i zimą, kiedy dni są krótkie, deszczowe i zimne.

Osoby, które zamieszkują północne krańce naszej kuli ziemskiej, częściej skarżą się na wahania nastroju i objawy przemęczenia. Psychiatrzy taki stan nazwali grupą zaburzeń afektywnych czyli chorobą afektywną sezonową (SAD).

Objawy SAD

Symptomy chorobowe najczęściej dają się zauważyć w okresie jesienno-zimowym, zimowym i zimowo-wiosennym. Do objawów zaliczyć można wszelkie zaburzenia typu:

  • rozdrażnienie, melancholia, strach,
  • brak energii życiowej, zwiększona senność,
  • brak satysfakcji w wykonywanego hobby, obojętność,
  • nadmierne przyswajanie słodyczy oraz wszelkich innych węglowodanów,
  • potrzeba samotności,
  • problemy z zapamiętywaniem i koncentracją,
  • spadek libido,
  • kłopoty z wypełnianiem swoich obowiązków,
  • utrata błyskotliwości i pomysłowości.

Wspomniane wyżej objawy powinny utrzymywać się przez kilka tygodni lub do zmiany pory roku. Niekiedy bywa tak, że osoba odczuwa ulgę w przypadku zmiany pory roku z zimy na wiosnę. Dodatkowo, symptomy powtarzają się przez dwa lata zawsze o tej samej porze roku.

Jak przynieść sobie ulgę?

Depresje zimowe leczy się przy użyciu światła, co było nawet znane już w okresie starożytności. Fototerapia pozwala na naświetlanie oczu sztucznym, białym światłem, zgodnie z zaleceniem lekarza. Czasami pacjenci wymagają wprowadzenia leczenia farmakologicznego i istnieje konieczność podawania antydepresantów lub leków przeciwlękowych. Można nieco zdrowie wpływać na kondycję naszego samopoczucia i stosować zioła. Korzystnie na wahania nastroju wpływają też dziurawiec oraz passiflora, znana także pod nazwą pocieszycielki strapionych.

Bardzo istotne jest także to, co jemy. Nie o ilość tu chodzi, a o jakość przygotowywanych posiłków. Przecież mózg także trzeba odżywić i pobudzić go do wydzielania hormonu szczęścia. Najlepiej spożywać produkty, które lubimy i które są zdrowe. Nie warto wpychać w siebie szpinaku czy szparagów, jeśli na ich widok dostajemy dreszczy. Poziom glukozy powinien znajdować się mniej więcej na tym samym poziomie. Wszelkie jego wahania odbijają się negatywnym echem na naszym nastroju. Równie dobroczynny wpływ ma włączenie do diety owoców, warzyw, nabiału, ryb, ziaren, orzechów, które stanowią bogactwo witamin i składników mineralnych.

Równie korzystny wpływ na pracę naszego mózgu i tym samym na nasze samopoczucie ma aktywność fizyczna. Wystarczą krótkie ćwiczenia albo regularne spacery, aby wyzwolić w sobie taką ilość endorfin i serotoniny, która zapobiegnie melancholii i depresji.