Tam, gdzie rozkład ciała nie istnieje

Tam, gdzie rozkład ciała nie istnieje

Tam, gdzie rozkład ciała nie istnieje

Naturalną  koleją rzeczy po śmierci jest rozkład ludzkiego ciała. Jest jednak takie miejsce na świecie, gdzie zwłoki pozostają nienaruszone. Chodzi o katedrę św. Piotra w Bremie.

To niezwykłe miejsce zadziwia wszystkich. Od badaczy po samych turystów. Już XVIII-wieczny pisarz – Zachariasz Konrad von Offenbach zauważył niesamowite właściwości katedry podczas jej zwiedzania:

Jest tam pod chórem piwnica, która ma moc zachowywania ciał zmarłych od rozkładu(…)Ciał leży tam osiem, siedmiu dorosłych i jedno małe dziecko. Żadnego z nich nie dotknął rozkład, nie mają żadnej skazy, nie czuć też najmniejszego odoru. (…)mają one(…) wszystkie paznokcie, zęby, włosy na brodach i głowie.

Efekt „niezgnicia” ciał został odkryty ponoć przypadkowo. W katedralnych trumnach były już one przeszło 100 lat. Jakim cudem zachowały się w nienaruszonym stanie? Dlaczego się nie zepsuły? Co rzuciło na nie „czar” nieśmiertelności? I jak wytłumaczyć fakt, że kolor ich skóry praktycznie jest niezmieniony?

Na te pytania badacze od początku szukali odpowiedzi. Początkowo twierdzono, że przyczyną naturalnej konserwacji ciał jest suche powietrze. Szybko jednak te teorię podważono.

Uczony Arminiusz Bau w 1902 roku stwierdził, że cała tajemnica tkwi w podłodze ołowianej piwnicy. Miało tam dojść do powstania gazu konserwującego.

Bau wziął udział w publicznej, odbywającej się na łamach prasy, dyskusji. Jego zdanie było proste – nikt nie miał celu w tym by balsamować zwłoki zwykłych przeciętnych ludzi. Jedną z takich osób, której ciało znajdowało się w tamtejszej trumnie, był dekarz zabity po spadnięciu z wysokości. Dlatego właśnie Bau nie godził się z poglądem, że to mnisi konserwowali zwłoki.

Co ciekawe, w piwnicy zaczęto wieszać zdechłe zwierzęta. One również wysychały, twardniały i nie uległy rozkładowi. Anglik Nathaniel Wraxall napisał

– Zachowały się w nadzwyczaj doskonałym stanie. Skóra, dzioby, pióra – wszystko bez najmniejszych zmian.

Jak pokazały badania, mumifikacja w Bremie, nie ma też nic wspólnego z radioaktywnością. Już w XX wieku brak rozkładu próbowano tłumaczyć szczególnymi warunkami panującymi w ołowianej piwnicy. Nawet jednak suchość powietrza, wyrównana temperatura i brak robaków nie okazały się wystarczającym wytłumaczeniem. Podobne Tam gdzie rozkład ciała nie istniejewarunki można było bowiem spotkać w innych kościołach, lecz samoistna konserwacja zwłok nie miała tam miejsca.

Mało tego, nawet kiedy zwłoki przeniesiono do innej piwnicy położonej blisko 2 metry wyżej, ciała wciąż pozostały nienaruszone.

Przez lata ołowiana piwnica była największą atrakcja turystyczną katedry. Od 1984 roku naturalnie, a jednocześnie tajemniczo „zabalsamowane” zwłoki znajdują się w piwnicach w pobliżu wewnętrznego dziedzińca z dzwonnicą. Wiszą tam również zdechłe zwierzęta.

Tajemnica katedry w Bremie wciąż jest nierozwikłana. Mimo niesamowitego postępu technicznego, a  co za tym idzie także naukowego,  w ciągu trzystu lat nie znaleziono satysfakcjonującej odpowiedzi na rozwikłanie tej zagadki. Tajemnica piwnicy wciąż trwa.