Tlenoterapia

Tlenoterapia

Tlenoterapia

Aby odzyskać energię, wypocząć czy też pozbyć się kaca, jedni idą na długi relaksujący spacer do lasu, podczas, gdy inni wolą słono zapłacić za powietrze… w barze.

Czy jest sens płacić za coś, do czego mamy dostęp za darmo? Kiedyś wodę mineralną w butelkach uznawano za fanaberię, a jej nabywców uważano za dziwaków. Obecnie większość mieszkańców miast przyznaje, że jakość wody z kranu jest marna i że warto kupować wodę mineralną.

Powietrze z baru

Wygląda na to, że po wodzie mineralnej z butelki przyszła kolej na tlen z rurki. W powietrzu, którym oddychamy, jest go od 16 do 21 % (w zależności od stopnia zanieczyszczenia, ciśnienia i innych czynników). Czy zatem warto dodatkowo z niego korzystać? Zapaleńcy uważają, że w zatrutych smogiem miastach jedyną szansą na łyk czystego powietrza jest właśnie wizyta w barze tlenowym. Od początku lat dziewięćdziesiątych na świecie panuje moda na miejsca, w których można za opłatą wciągać do płuc niemal czysty tlen. Bary tlenowe najpierw pojawiły się na zadymionych ulicach Hongkongu i w miastach Japonii. Następnie przeniosły się do Stanów Zjednoczonych. Od kilka lat można je spotkać również w Polsce.

W Hongkongu za 20 minutową sesję oddychania 99,9 % tlenem trzeba zapłacić od 15 do 23 dolarów. Wdychane powietrze można przy tym wzbogacić jednym z dziewięciu aromatów. Podczas sesji można też wypić orzeźwiający koktajl warzywno-owocowy z witaminami, które wzmacniają działanie tlenu. Z barów korzystają biznesmeni, przedstawiciele wolnych zawodów, urzędnicy. Ich zwolennikami są sławy Hollywood.

Czy warto korzystać z barów tlenowych?

zanieczyszczenia powietrzaCzy „świeże powietrze w pigułce” przestanie być czymś więcej niż tylko chwilową fascynacją, a bary tlenowe na stałe zagoszczą w naszym otoczeniu? Eksperci są sceptyczni. Uważają, że złe samopoczucie w zadymionych miastach nie jest wynikiem niedoboru tlenu, a raczej skutkiem niekorzystnego wpływu obecnych w miejskim powietrzu zanieczyszczeń.
W takim uprzemysłowionym mieście z powodu złej jakości powietrza co roku umiera przedwcześnie 2 tysiące ludzi. Znacznie większa liczba cierpi z powodu astmy, chorób płuc i serca, a także różnych alergii skórnych.

W niektórych schorzeniach oddychanie powietrzem wzbogaconym w tlen jest z medycznego punktu widzenia jak najbardziej uzasadnione. Taką terapię stosuje się min. u chorych po niedawno przebytym zawale serca, by ochronić niedotleniony, lecz żywy mięsień przed obumarciem, w zatruciu tlenkiem węgla, przy silnych migrenach. Komory hiperbaryczne pozwalają goić rozległe oparzenia, zakażone beztlenowymi bakteriami rany czy owrzodzenia u cukrzyków.

Oddychanie czystym tlenem może być szkodliwe

Stuprocentowym tlenem można oddychać maksymalnie przez pół godziny, pod ciśnieniem nie większym niż 2 atm. Dłuższe wdychanie czystego gazu pod ciśnieniem wyższym od atmosferycznego źle wpływa na ośrodkowy układ nerwowy, prowadząc do drgawek, a nawet zgonu. Przy normalnym ciśnieniu oddychanie czystym tlenem może sprawić, że płuca zaczną stopniowo wypełniać się płynem. Przebywanie w atmosferze czystego tlenu przez dłuższy czas może spowodować rozszerzenie naczyń skórnych i pieczenie uszu, podrażnienie spojówek czy zatkanie nosa.

Wdychanie tlenu może być jednak niebezpieczne. U osób z podwyższoną liczbą czerwonych krwinek, przewlekłą niewydolnością płuc, zastoinową niewydolnością krążenia, nadciśnieniem płucnym czy rozedmą może wywołać podrażnienie dróg oddechowych albo osłabić odruch oddechowy i przez to nawet nasilić kłopoty z przenoszeniem tlenu do tkanek. Dodatkowe niebezpieczeństwa wynikające z wysokiego stężenia tlenu we wdychanym powietrzu czyhają na przyjmujących przeciwnowotworową bleomycynę.
Zdrowi ludzie mają we krwi tyle tlenu, że dodatkowa porcja nie przynosi im żadnych wymiernych korzyści. Ale również im nie zaszkodzi.

Obliczanie wieku tlenowego

Przed rozpoczęciem tlenoterapii można określić swój wiek tlenowy. Procedura polega na przyłożeniu do skóry przedramienia elektrody, która przez kilka minut odczytuje ciśnienie cząsteczkowe tlenu we krwi. Sama metoda elektrochemiczna jest szeroko stosowana, ale warto uświadomić sobie, że jej wiarygodność w takim badaniu nie jest duża. Przenikanie gazu przez skórę zależy wprawdzie od wieku, wydolności krążenia i układu oddechowego, ale również (w dużym stopniu) od uprzedniego ogrzania badanego obszaru skóry (wymagane jest 43 – 45°C, w 37°C rejestrowane wartości są bliskie zera), grubości i spoistości naskórka, wreszcie płci czy nawet ułożenia kończyny do badania (uniesienie zmniejsza przepływ, a zatem i dyfuzję). Na wynik może wpłynąć też zażycie substancji wazoaktywnych (wpływających na stan naczyń), np. wypicie alkoholu czy zapalenie papierosa. Program komputerowy oblicza tzw. wiek tlenowy, czyli niedotlenienie w stosunku do wieku metrykalnego.

Długie korzystanie z tlenoterapii nic nie daje

Płuca każdego z nas mają określoną pojemność i w konkretnym czasie mogą przenieść tylko ograniczony ładunek tlenu. Nadmiar po prostu wydychamy. Krew w tętnicach zdrowego człowieka oddychającego „normalnym” powietrzem jest nasycona tlenem w około 97%. Dodatkowe 3% można uzyskać, oddychając przez maseczkę, ale nie zrobi to naszym tkankom żadnej widocznej różnicy. Nawet jeśli krew zyska dodatkowe procenty, efekt utrzyma się zaledwie przez kilka minut.
Choć z punktu widzenia fizjologii naszego organizmu trudno mówić o korzyściach zdrowotnych, to samo spokojne, głębokie oddychanie czystym powietrzem w relaksującej, pozbawionej zanieczyszczeń atmosferze może przynieść efekt uspokajający.

Wszyscy lekarze przestrzegają jednak przed niekontrolowanym, długotrwałym oddychaniem mieszanką zawierającą wysokie stężenie tlenu. Długość sesji nie może przekraczać 20 min, a przepływ tlenu nie powinien być większy niż 4 litry na minutę. Wszystkie urządzenia do przechowywania i dystrybucji tlenu muszą mieć certyfikaty bezpieczeństwa, a potencjalni klienci nie mogą cierpieć na rozedmę ani przewlekłą obturacyjną chorobę płuc.

Uwaga na aromaty

Gdy oddycha się przez „wąsy”, do płuc dostaje się także powietrze z otoczenia, a efektywne stężenie tlenu we wdychanej mieszance nie przekracza 50%, co dla zdrowego człowieka nie stanowi zagrożenia. Ale czy daje korzyści? Większość bywalców barów tlenowych twierdzi, że czuje się odświeżona i zrelaksowana, choć niektórzy miewają zawroty głowy czy „miękkie nogi”, i to nawet przez godzinę po sesji. Niektórzy wierzą, że wizyta w takim barze to najlepszy sposób na… kaca. Ten nieoczekiwany bonus tlenowych inhalacji sprawił, że wielu właścicieli barów w poniedziałki otwiera je wcześniej niż w pozostałe dni. Przeciwnicy dotleniania ostrzegają jednak, że nadmiar tlenu jest szkodliwy. Może wywołać obrzęk płuc, uszkadzać mózg, serce, mięśnie i pamięć. Co prawda unieczynnianie szkodliwych substancji w organizmie w większości przypadków obejmuje procesy ich utleniania, ale jednocześnie nadmiar tlenu zwiększa w tkankach stężenie wolnych rodników, które niszczą komórki i przyspieszają starzenie.

Dodatkowym niebezpieczeństwem są dodawane do tlenu aromaty, zwłaszcza te, w których nośnikiem są oleje. Mogą one wywołać w płucach reakcję obronną, zwaną tłuszczowym zapaleniem płuc. Te zaś, do produkcji których użyto podłoży bezolejowych, mogą wywołać uczulenia. Amatorzy tlenowych wdechów ryzykują kontakt z alergenami, substancjami drażniącymi, a także z bakteriami i wirusami, sportowiecktóre w wilgotnym środowisku nawilżaczy (zwłaszcza ceramicznych) mają świetne warunki do rozwoju.

Tlen dla sportowców

Zwiększenie ilości dostarczanego tlenu pozwala na wzrost wydolności wysiłkowej i poprawę wyników, zmniejsza też tak zwany dług tlenowy, obniżając ilość kwasu mlekowego, który jest wytwarzany w mięśniach w warunkach niedoboru tlenu i beztlenowego metabolizmu glukozy.
Kłopot w tym, że efekt ten występuje tylko podczas wdychania. Żadnych korzyści nie daje natlenianie „na zapas” przed wysiłkiem, a oddychanie tlenem po zakończeniu konkurencji tylko w niewielkim stopniu przyspiesza regenerację. I choć oddychanie tlenem w czasie wysiłku poprawia wydolność i rezultaty, w większości sportów jest ono niepraktyczne.