Historia wycieraczek
Najprostsze rozwiązania techniczne czasem zapadają w pamięć nie ze względu na geniusz ich wynalazcy, lecz wskutek niekończących się sporów sądowych.
Ważne miejsce w kronikach słynnych procesów zajmuje sprawa wycieraczek samochodowych z czasowym wyłącznikiem. Zainteresowała nawet hollywoodzkich scenarzystów poszukujących motywu współczesnej historii Dawida i Goliata.
W 2008 roku na ekrany wszedł film „Przebłysk geniuszu”. Jego bohaterem jest Robert Kearns. To ekscentryczny profesor, który podczas swojej nocy poślubnej w 1953 roku nieomal stracił oko, uderzony korkiem od szampana. Później zauważył on, że monotonny ruch wycieraczek drażni jego osłabiony wzrok – tak przynajmniej brzmi najczęściej podawana wersja wydarzeń.
W 1963 roku Kearns skonstruował wycieraczki, które przerywały pracę po przetarciu szyby. Inżynier przedstawił swój system koncernowi Forda, nie zdradzając jednak szczegółów technicznych. Samochodowy gigant nie zdecydował się jednak na kupno wycieraczek od producenta narzędzi z Detroit, który wcześniej odkupił od Kearnsa prawa patentowe, lecz szybko opracował własny mechanizm.
Krytycy wyroku w sprawie Roberta Kearnsa zwracali jednak uwagę na to, że jego wynalazek nie spełniał podstawowego kryterium ubiegania się o patent, które mówi, że nowe rozwiązanie nie powinno być oczywiste dla ludzi mających doświadczenie w wykonywaniu podobnych urządzeń.
Koncern Forda argumentował, że zastosowanie elektrycznego wyłącznika czasowego, który stanowił istotę wynalazku Kearnsa, jest właśnie „oczywiste” w przypadku wycieraczek 0 regulowanym czasie pracy. Mimo wszystko jednak Kearns wygrał dwie sprawy i na zawsze pozostanie bohaterem dla drobnych wynalazców.