Polska piłka nożna

polska reprezentacja

Polska piłka nożna

Piłka nożna jest uznawana za sport narodowy. Właściwie dlaczego tak jest? Od czasów dokonań „Orłów Górskiego” nie mamy zbyt wielu powodów do radości jako jej kibice i niejako „płatnicy”.

Czasy Bońka, Szarmacha, Deyny bezpowrotnie minęły. Zatrzymywaliśmy Anglię, wygrywaliśmy z najlepszymi na świecie. Polscy reprezentanci nie dostawali za swoje zwycięstwa tak dużych pieniędzy jak w tej chwili, jednak grali o honor, grali dla Polski, grali dla sławy… o co grają teraz?No właśnie, sami zagorzali fani futboli momentami gubią się w priorytetach, jakimi kierują się nasi piłkarze.

Polska piłka nożna na arenie międzynarodowej

Reprezentanci Polski na arenie międzynarodowej uznawani są w obecnej chwili za drużynę przeciętną. Osiągamy przeciętne wyniki, reprezentacja potrafi ogrywać Włochy, Portugalię, zatrzymywać Anglię… a jednocześnie przegrywać z Węgrami, Litwą czy też z reprezentacjami krajów egzotycznych.

Aktualny skład drużyny narodowej jest sprawą kontrowersyjną, gdyż kilka nazwisk pojawiających się w kadrze wydaje się być błędnym wyborem selekcjonera. Polska liga, chociaż stosunkowo słaba na tle lig europejskich, ma kilku ambitnych i młodych zawodników, których warto byłoby wypróbować w drużynie. Trenerzy natomiast sięgają po zawodników z lig zagranicznych, którzy posiadają polskie korzenie i włączają ich do składu polskiej ekipy. Czy są to trafne wybory… okazuje się, że nie całkiem.

Naturalizowani Polacy w składzie

Trendem w światowym futbolu jest pozyskiwanie zawodników o krajowych korzeniach rodzinnych. Liderem w tej materii są Niemcy, w kadrze których znajduje się kilkunastu zawodników pochodzących z innych krajów.

Doskonałym przykładem są najlepsi „niemieccy” zawodnicy, czyli:

  • Miroslav Klose (Polska, obecnie klub Lazio Rzym), który zbliża się do rekordu zdobytych bramek w kadrze narodowej,
  • Lukas Podolski (Polska, obecnie Arsenal Londyn) to jeden z najlepszych playmakerów w Europie,
  • Mario Gomez (Brazylia, Bayern Monachium),
  • Mesut Ozill (Turcja, Real Madryt) oraz wielu innych.

Polska reprezentacja poszła w ślady europejskich potęg i również zacząła „importować” piłkarzy.

  • Ludovic Obraniak (Francja, obecnie Bordeux) – pomocnik, który niestety w ostatnich kilku spotkaniach niewiele pokazywał, chociaż w macierzystym francuskim klubie zbiera wysokie noty.
  • Eugen Polanski (Niemcy, zawodnik FSV Mainz – niemieckiego słabeusza), który co prawda nauczył się na Euro 2012 hymnu Polski, jednak w reprezentacji jest bezbarwny jako środkowy pomocnik.
  • Damien Perquiz (Francja, Real Betis), obrońca, który wystąpił na Euro, jednak według wielu była to pomyłka, gdyż w polskiej lidze znalazłoby się kilku o wiele lepszych zawodników na tę pozycję.
  • Sebastian Boenisch (Niemcy, Bayer Leverkusen), obrońca

Bezpowrotnie minęły czasy, gdy Jerzy Engel wciągał do kadry zawodników pokroju Emmanuela Olisadebe, który strzelał dla Polski bramki jak na zawołanie, a i na arenie międzyklubowej spisywał się świetnie jako napastnik Panathinaikosu Ateny.

Polska liga na arenie europejskiej

Zachwycaliśmy się występami polskich drużyn w Lidze Mistrzów w 1995 roku za sprawą Legii Warszawa i Widzewa Łódź. Jak dotąd żadnemu mistrzowi Polski nie udało się awansować do tych elitarnych rozgrywek. Emocji dostarczała nam Wisła Kraków pod wodzą Henryka Kasperczaka w sezonie 2002/2003. Biała Gwiazda odesłała z rozgrywek takie europejskie marki jak Parma (Włochy) czy FC Schalke 04 (Niemcy) i została dopiero powstrzymana przez Lazio Rzym (po zaciętym dwumeczu, przegranym tylko 1 bramką). W składzie krakowskim brylowali wtedy Kamil Kosowski, Kalu Uche czy Maciej Żurawski.

W kolejnych sezonach zdarzały się naszym klubom epizody w rozgrywkach europejskich, toczyliśmy zacięte boje z Barceloną, Realem Madryt i innymi potęgami, ale traciliśmy punkty z zespołami z Azerbejdżanu czy Litwy. Poza tym, po względnym sezonie, zespoły wyprzedawały swoich najlepszych zawodników i w kolejnym sezonie należało uzupełniać braki.

Składy polskich klubów i ich potencjał

piłka nożna

Najlepiej pod względem personalnym prezentuje się obecnie Legia Warszawa i dużym zaskoczeniem jest fakt, że warszawiacy nie zdobyli tytułu w poprzednim sezonie.

Niekwestionowanym liderem drużyny jest Daniel Ljuboja (Serbia i Czarnogóra), doświadczony 34-letni napastnik, który swoimi zagraniami przyprawia o zawrót głowy bramkarzy drużyn przeciwnych.

Jest nie tylko świetnym egzekutorem, ale również kreatorem gry, lecz tych Legii nie brakuje. Wielką nadzieją polskiej piłki są Rafał Wolski czy Jakub Kosecki, młodzi wychowankowie zespołu, którzy mają już za sobą debiuty w kadrze narodowej, a i na arenie europejskiej zdążyli się już zaprezentować i pakowali piłkę do bramek drużyn przeciwnych. W kadrze znajduje się wielu doświadczonych piłkarzy, co w połączeniu z młodością i świetnym wyszkoleniem pozwala przypuszczać, że Legia powinna w tym sezonie zdobyć tytuł mistrza Polski.

Lech Poznań został osłabiony poprzez sprzedaż Artioma Rudnewa do HSV Hamburg, mistrz Śląsk Wrocław również prezentuje się przeciętnie.

Polska liga posiada obecnie wspaniałe stadiony po Euro 2012…pozostaje jedynie czekać na nich lepszą grę.

Nadzieja polskiej piłki

Nie jest dla nikogo nowością, że obecnie wizytówką polskiej piłki na arenie międzynarodowej są trzy nazwiska piłkarzy mistrza Niemiec Borussii Dortmund.

Jakub Błaszczykowski, Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek są motorem napędowym swojej drużyny oraz reprezentacji Polski.

Lewandowskim interesują się czołowe kluby europejskie: Arsenal Londyn, Manchester United czy Bayern Monachium, który w ostatnich spotkaniach był mocno „podziurawiony” przez Lewandowskiego.

O Piszczka mocno pytał wielki Real Madryt. Dla Roberta ten sezon może być przełomowy, gdyż jego wartość, dzięki świetnej skuteczności w lidze oraz Champions League wynosi już kilkadziesiąt milionów Euro. Piszczek, dzięki swoim ofensywnym zapędom świetnie komponowałby się z filozofią gry Królewskich, poza tym Real nie ma teraz zawodnika, który mógłby „wygryźć” Piszczka z podstawowej jedenastki. Jurgen Klopp będzie miał sporo trudności, aby utrzymać swoje gwiazdy w zespole na przyszły sezon, chociaż Piszczek niedawno przedłużył kontrakt.

Oby więcej takich piłkarzy… Nadzieja również w młodzieży z krajowej ligi: Wolski, Kosecki, Borysiuk to doskonałe przykłady na to, że na rodzimym gruncie również można wyszlifować piłkarskie diamenciki. Mniej polityki, a więcej „Orlików”, panie premierze.

Reply