Jak wino doprowadziło do szaleństwa, czyli słowo o defrutum

biale wino

Jak wino doprowadziło do szaleństwa, czyli słowo o defrutum

Czy słodkie wino może uczynić z normalnego człowieka szaleńca i wariata? Okazuje się, że nie tylko z jednego człowieka, ale też z całego narodu!

To właśnie słodkie wino było powodem upadku Rzymu i szaleństwa jego cesarza. Normalne wino dla Rzymian było zbyt gorzkie i cierpkie, dlatego też postanowili słodzić je defrutum. W Imperium Rzymskim był to najpopularniejszy napój. Defrutum jest to sok z z winogron (tak zwany moszcz), który gotuje się z przyprawami aż zgęstnieje i nabierze słodkiego smaku. Właśnie ta substancja w starożytnym Rzymie służyła jako słodzik. Gdy gotowano go w naczyniach z ołowiu, uwalniał się także cukier ołowiany (octan ołowiu(II)), substancja silnie toksyczna i trująca. Zatrucia te jednak nie są natychmiastowe, zawsze mają przebieg przewlekły, dlatego też tak bardzo potrafią wpływać na człowieka…

Smak wina z dodatkiem słodzika bardzo spodobał się Rzymianom. Nie mieli pojęcia, że cukier ołowiany powstaje poprzez połączenie ołowiu z kwasem octowym oraz że jest silną trucizną.

Ołów z ludzkiego organizmu jest usuwany bardzo powoli, gromadzi się przede wszystkim w kościach i krwi (a z nią wędruje do wszystkich narządów). Skutkami jego długotrwałego przyjmowania może być arytmia serca, choroby nerek, anemia, niewydolność krążenia, która prawie zawsze prowadzi do śmierci.

Gdy badano szczątki mieszkańców Imperium Rzymskiego, archeolodzy stwierdzili u zmarłych bardzo wysokie stężenie ołowiu. Ołów wpływa również na nasz układ nerwowy, więc może spotęgować, a nawet wywołać choroby psychiczne!

Przykładem tego zjawiska może być cesarz rzymski o imieniu Kaligula. Już od dziecka był on osobą dość specyficzną. Wymagał od wszystkich uwielbienia, często wymuszał je siłą. Gdy został cesarzem Imperium, nikomu nie przeszło przez myśl, co się święci. Z pewnością dlatego, że cesarz Kaligula był hojny, sympatyczny, organizował uczty i… pił. Uwielbienie cesarza do wina było wręcz legendą – miał bardzo mocną głowę i potrafił pić naprawdę bardzo dużo.

Pijąc, Kaligula wprowadzał do swojego organizmu coraz to większe dawki ołowiu, a ten nie pozostawał bierny… Z czasem młody cesarz stał się potworem. Na porządku dziennym były tortury, morderstwa i gwałty. Kaligula pił wino z ołowianych naczyń nadal i nadal jego szaleństwo postępowało. Sytuacja ta trwała cztery lata, gdyż w końcu okrutny cesarz padł ofiarą spisku. Jednak śmierć Kaliguli zmieniła niewiele, bo Rzymianie nadal nieświadomi pili wino z ołowianych naczyń… Aż do rozpadu Imperium.