„La vita e bella” – z pozoru zabawny dramat wojenny

Życie jest piękne

„La vita e bella” – z pozoru zabawny dramat wojenny

Czy dramat wojenny może być zabawny? Może, pod warunkiem, że jest to „La vita is bella” włoskich producentów. To włoski film o Żydach z czasów II wojny światowej, więzionych w obozach koncentracyjnych, w dodatku nakręcony w 1998 roku.

Już sam ten miszmasz powinien zachęcić do obejrzenia. Paradoksalnie tytuł, choć optymistyczny, nieco gryzie się z głównym wątkiem filmu. A jednak wybitnie do tej produkcji pasuje.

Opis filmu „La vita e bella”

Film  „La vita e bella” dzieli się na dwie części. Pierwsza jest nieco zbyt długa, powolna, sentymentalna. To opis szczęśliwego życia Guida, który prowadzi maleńką księgarnię, zakochuje się w pięknej kobiecie aryjskiego pochodzenia, płodzi syna i żyje w błogiej idylli, której nie przerywa nawet wybuch II wojny światowej. Guido próbuje dorastającemu synkowi tłumaczyć prawidła rządzące światem i robi to w niezwykle ciekawej, optymistycznej formie. Wydawałoby się, że pętla na szyi zaciska mu się coraz bardziej, gdy do miasta wkraczają wojska niemieckie i zaczyna się wywózka przerażonych ludzi do obozów koncentracyjnych. Czy Guido będzie potrafił wyjaśnić synowi, który jest na etapie ciągłego zadawania pytań, zagadnienia, których sam nie pojmuje? Czy będzie umiał ukryć przed nim paraliżujący go strach? Okazuje się, że tak. Guido, ten niepozorny, zawsze uśmiechnięty i niefrasobliwy mężczyzna okazuje się być bohaterem nie tylko dla swojej rodziny, ale przede wszystkim dla innych ludzi, którzy byli świadkami jego rozpaczliwych prób uratowania małego chłopca przed piekłem Holocaustu.

Dramat na wesoło

Jednym z najbardziej zapadających w pamięć fragmentem filmu jest scena, w której Guido z synem spacerują ulicą. Na witrynie jednego ze sklepów widnieje napis „Psom i Żydom wstęp wzbroniony”. Chłopiec oczywiście jest zaintrygowany tym, dlaczego ktoś nie wpuszcza Żydów do sklepu. Guido niezrażony odpowiada mu, że po prostu ktoś nie lubi Żydów i psów, że oni również mogą sobie przykleić kartkę na swojej księgarni, że „Pająków nie wpuszczamy”, bo po prostu nie lubimy pająków. Chłopiec wydaje się być zadowolony z tak sensownej, mądrej, a jednocześnie nieco „ugładzonej” wypowiedzi.

Gdy bohaterowie do obozu koncentracyjnego, Guido wie, że musi uchronić syna przed strasznymi przeżyciami wojennymi, więc wmawia mu, że to wszystko to taka zabawa, a kto wygra, ten dostanie na jej koniec czołg – ale trzeba być cicho, nie rzucać się w oczy żołnierzom niemieckim, bo inaczej się przegra. Chłopiec ucieszony podejmuje grę, choć jest bardzo ciężka. Nawet na samym końcu, gdy Guido zostaje zabrany na egzekucję pod ścianę, wmawia synowi, że ten musi się teraz ukryć i czekać, dopiero gdy będzie tu całkiem cicho, może wyjść na zewnątrz, to będzie znaczyło, że wygrał. Choć sam Guido chwilę później ginie, jego synek ratuje swoje życie, wychodzi z ukrycia dopiero, gdy wojska amerykańskie wkraczają na teren obozu i więźniowie są już wolni.

Co ciekawe, wszyscy więźniowie bez słowa podejmują wraz z Guido i jego synek tę straszliwą grę, udając, że również w niej uczestniczą. „La vita is bella” to film, który ściska za gardło, mimo swej pozornie wesołej konstrukcji.

Poniżej fragment filmu, prezentujący rozmowę ojca z synem:

[tube]http://www.youtube.com/watch?v=dwg5KbOYouY[/tube]