Niebanalne miłości: Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat

dygat 2

Niebanalne miłości: Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat

Są takie miłości w historii, których poznawanie poprzez czytanie i sięganie do wspomnień przyprawia o intensywny rumieniec. Losy takich par śledzimy z wypiekami na twarzy. To miłości niebanalne, umykające wszelkim obramowaniom i próbom uładzenia. Są żywiołem, potęgą i często także źródłem inspiracji dla samotnych, szukających szczęścia w swoim życiu jednostek.

Genialnym przykładem uczucia ponad wszelkie ustalone normy okazuje się relacja Kaliny Jędrusik oraz Stanisława Dygata.

Początki znajomości

Poznali się w czasie, gdy Ona stawiała pierwsze kroki w Teatrze Wybrzeże tuż po ukończonych studiach aktorskich. On był już wtedy uznanym pisarzem duszącym się w związku z inną aktorką- Władysławą Nawrocką. Dla Kaliny rzucił stabilne życie u boku Nawrockiej, z którą miał córkę Magdę. Związek Jędrusik i Dygata przez wielu był traktowany jak mezalians, ponieważ Pisarz był o blisko 17 lat starszy od swojej oblubienicy. Pobrali się na początku lat pięćdziesiątych. W podróż poślubną wyruszyli do Włoch. Często podróżowali nie tylko po Europie, ale także do Stanów Zjednoczonych.

Dygat kreujący Kalinę

Kazimierz Kutz w swoich wspomnieniach wyznaje, że „mimo iż Kalina nigdy nie wyglądała na dziewicę – prawdopodobnie Dygat był jej pierwszym mężczyzną”. Nie jest to może sprawa najistotniejsza, niemniej trzeba przyznać, że Pisarz odegrał niemałą rolę w kreowaniu swojej młodej żony, co pokazała także przyszłość. „Masz być polską Marylin Monroe” – mawiał. Zdania na temat kreowania polskiego symbolu seksu były podzielone. Wielu wspólnych przyjaciół znających dobrze Kalinę jeszcze przed jej związaniem się z Dygatem często irytowała pewna maniera, przerysowanie zaczerpnięte z emploi zachodnich gwiazd. Inni byli wręcz zachwyceni. Edward Dziewoński wspominał, że Kalina w swoich „złotych czasach” padła ofiarą listu kobiet – gospodyń z Rybnika, które zdecydowały się wysłać do telewizji petycję z prośbą o zakaz występów dla „tej niemoralnej kobiety”. Dla Dygatów nie mogło być lepszej reklamy. „Dygat kleił Kalinę na takie swoiste cacko” – wyjawiała Agnieszka Osiecka.

Sypialnia niczym dworzec

Nie byli sobie wierni i nie kryli tego wcale. Towarzyskie spotkania na warszawskim Żoliborzu, gdzie mieszkali w przestronnej willi, owiane są niezliczonymi legendami. Dygat nie miał młodej żonie za złe romansów i miłostek. Podobnie Ona – gdy tylko ktoś z nowych znajomych przypadł Mu do gustu – prosił Kalinę, aby aranżować spotkanie, dążyć do zacieśniania znajomości, poszerzać krąg towarzyski, by czerpać nową energię – także do twórczości.  -„Gdy byłam dzieckiem i odwiedzaliśmy czasami Dygatów – Kalina zawsze leżała w łóżku. Długo myślałam, że tak musi być, bo jest na coś poważnie chora” – wspomina Zuzanna Łapicka. Małżeństwo Dygatów prowadziło dom otwarty. Było wiadomo, że jeśli ktoś przewinie się przez dom na Żoliborzu – będzie znaczył lub już znaczy bardzo wiele w środowisku artystycznym. Mieli niezwykłe wyczucie co do ludzkich charakterów, potrafili trzymać dystans, przez co wielu przyjaciół z czasem stało się wrogami. „Dygat był mistrzem plotki towarzyskiej. Tam siedziała prawdziwa loża szyderców” – wspomina Krystyna Sienkiewicz.

Tęsknota za macierzyństwem

Nie mieli dzieci, zatem słodyczami przywożonymi zza granicy obsypywali dzieci z warszawskiego podwórka na Żoliborzu. Wśród nich była Aleksandra Wierzbicka, którą Kalina traktowała jak swoją córkę. „Nie adoptuję Cię, bo jesteś już za stara” – mówiła często do niej. Z kolei rodzona matka Wierzbickiej oznajmiła córce: „Masz dwie matki”. Córeczka Dygatów zmarła w latach pięćdziesiątych tuż po urodzeniu. Potem niestety nie mogli już mieć dzieci. Kalina całe życie tęskniła za macierzyństwem, a dzieci stanowiły dla Niej prawdziwą ozdobę ziemskiego świata.

Rozstania

Lata siedemdziesiąte to czas bardzo trudny dla małżeństwa Dygatów. Książek Stanisława Dygata wtedy nie wydawano, Kalinę „po macoszemu” traktowano w telewizji, a przecież trzeba było utrzymywać dom na Żoliborzu. Artystka zatem jeździła z recitalami po całej Polsce, by zarobić pieniądze nie tylko na życie dla siebie i męża, ale także dla pokaźnego grona bezpańskich zwierząt, którymi z oddaniem i miłością się opiekowała. Dygat popadł w konflikt z władzą. Z racji tego, iż posiadał francuskie obywatelstwo, przez komunistów uznany został za wroga socjalizmu. Utrudniano mu życie na wszelkie możliwe sposoby, osądzano o antypolskość i szkalowanie dobrego imienia Polski w utworach literackich i filmach, które powstały na ich podstawie. Wszystkie nagonki przyniosły dramatyczne rozwiązanie – Stanisław Dygat zmarł w 1978 roku na atak serca.

dygat1Życie „po Stasiu”

Przyjaciele, biografowie i fani Kliny Jędrusik dzielą Jej życiorys na trzy zasadnicze etapy – „Kalina przed Stasiem”, „Kalina ze Stasiem”, „Kalina bez Stasia”. Po Jego śmierci bardzo się wyciszyła, zaczęła szukać Boga, skupiła się bardziej na duchowości niż na sprawach doczesnych. Silnie udzielała się w okresie stanu wojennego jako czynna działaczka na rzecz osób internowanych. Co roku w rocznicę śmierci Dygata organizowała spotkania przy winie oraz spaghetti, które należało do Jej popisowych dań. Mimo że dla wielu osób smak tego dania okazał się niezapomniany – willę na Żoliborzu odwiedzała już tylko nieliczna, najwierniejsza garstka przyjaciół.

Całe życie bała się cyfry 7. Mówiła o niej: „Ta p……a kosa”. Wszystko dlatego, że w datach śmierci męża i córeczki była właśnie ta liczba. Lęk okazał się uzasadniony. Zmarła 7 sierpnia 1991 roku, 13 lat po swoim mężu. Akurat wtedy w publicznej telewizji zaczęto na nowo przypominać legendarne odcinki Kabaretu Starszych Panów. A dziś…? W sąsiedztwie dawnej willi na Żoliborzu funkcjonuje klub „Kalinowe Serce”, gdzie kultywuje się pamięć o jednej z najlepszych polskich aktorek i Tym, który Ją odkrył.