Prąd Zatokowy zanika?

Prąd Zatokowy zanika?

Prąd Zatokowy zanika?

Ostatnimi czasy naukowcy zaczęli przestrzegać przed słabnącym Prądem Zatokowym (Golfsztromem). Gdyby przypuszczenia te się potwierdziły, skutkiem tego byłaby widoczna ingerencja w europejski klimat.

Naukowcy z Amerykańskiej Unii Geofizycznej przekazali jednak uspokajającą wiadomość: badania pokazują, że prąd ten wcale nie traci swojej siły.

Prądy wody nie wędrują przez morza bez żadnego celu. Potrafią osłabić różnice klimatyczne między poszczególnymi częściami planety. Dzięki nim na całej Ziemi panuje klimat pozwalający na osiedlanie się ludzi.

Tajemnica prądów morskich

Siła prądów morskich jest różna, a Golfsztrom nie jest tutaj wyjątkiem. Co 70 lat jego siła słabnie, a następnie ponownie wzrasta. Do wytwarzania ciepła, w które każdego roku Prąd Zatokowy zaopatruje Europę, potrzebne by było milion średnich elektrowni. Jeśli doszło by do osłabienia Golfsztromu, średnia temperatura w Europie w ciągu kilkudziesięciu lat spadłaby o 4-6 stopni C.

Wcześniejsze badania wskazywały, że stopniowe topnienie lodu mogłoby spowolnić, a nawet zahamować prądy morskie. Napędem prądów morskich jest zasolenie wody oraz temperatura wody. Jeżeli lodowce arktyczne na dużą skalę zaczną topnieć, zmniejszy się zasolenie wody i prądy morskie mogą się zatrzymać. Mówi się, że aż około 90 % całej słodkiej wody na świecie jest uwięzionych właśnie w lodowcach polarnych.

Badania Prądu Zatokowego

Naukowcy z Amerykańskiej Unii Geofizycznej w 2002 – 2009 roku poddali Prąd Zatokowy szczegółowym badaniom. Wykorzystali do tego celu głębinowych i powierzchniowych sond, których pracę kontrolowano za pomocą satelitów. Tę technologię monitoringu opracował oceanograf Josh Willis, który jest bliskim współpracownikiem NASA. Do dyspozycji miał trzy tysiące pływaków automatycznych, które sprawdzały zasolenie, temperaturę oraz prędkość prądu. Rozwiązanie takie po raz pierwszy użyto do pomiarów siły prądów morskich.

W intensywności przepływu Golfsztromu nie zauważono żadnych poważnych zmian. W krótkich odstępach czasu przepływ co prawda podlega określonym wahaniom, ale nie potwierdzono tutaj długotrwałej tendencji.

Na poziomie 41° szerokości północnej, mniej więcej między Nowym Jorkiem i północną Portugalią, faktycznie nie dochodzi do poważnych zmian. Te, które wykazały poprzednie badania, są najprawdopodobniej elementem naturalnego cyklu.

Prąd ZatokowyGdyby nie było Prądu Zatokowego…

Co by było, gdyby Prąd Zatokowy przestał istnieć? Opinii na ten temat jest wiele. Istnieją teorie, że Golfsztrom nie ma w żadnego wpływu na europejski klimat. Niektórzy naukowcy uważają bowiem, że temperaturę wody przenosi on wyłącznie przy wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych i zanika u przylądka Hateras. Według tej teorii Europa zawdzięcza swój klimat północnemu prądowi równikowemu, który przesuwa masy ciepłej wody z terenów równikowych, od zachodniego wybrzeża Afryki.

Większa część naukowców twierdzi jednak, że gdyby nie Prąd Zatokowy, klimat w Europie uległby znaczniej zmianie. Europa nie byłaby już tak przyjemnym miejscem do zamieszkania jak dotychczas. Uważają, że w takiej sytuacji na Starym Kontynencie panowałyby długie i mroźne zimy, wiosna w zasadzie by nie istniała, z kolei lato byłoby upalne, ale bardzo krótkie. Zapanowałby tu klimat kontynentalny, podobny do tego w centralnej Rosji.

Awaria odwiertu

Na szczęście zdaje się, że taki scenariusz póki co się nie sprawdzi. Prąd Zatokowy może jednak wywołać u nas inne problemy. Niedawno wybrzeża południowych Stanów Zjednoczonych dotknęła katastrofa ekologiczna, kiedy z podwodnego odwiertu do morza przez dwa tygodnie wyciekło dwukrotnie więcej ropy naftowej niż podczas awarii tankowca Exxon Valdez, w 1989 roku u wybrzeży Alaski. W pobliżu uszkodzonego odwiertu tworzy się Prąd Florydzki, który jest zarodkiem Prądu Zatokowego.

Gdyby któryś z huraganów, których jest bardzo wiele w tym regionie, przeniósł plamę ropy w kierunku prądu, należałoby to uznać za coś pozytywnego. Nie dlatego, że przez Atlantyk do europejskich brzegów sunęłaby brązowa plama, ale dlatego, że razem z prądem głębinowym przenosiłyby się rozproszone krople cięższych frakcji ropy.