Filmy, których się nie zapomina: „Wszystko, co kocham” (2009)

wszystko, co kocham

Filmy, których się nie zapomina: „Wszystko, co kocham” (2009)

Film w reżyserii Jacka Borcucha pt. „Wszystko co kocham” na ekrany kin wszedł stosunkowo niedawno. Ciekawy scenariusz i forma przedstawienia fabuły sprawiły, że z całą pewnością można uznać ten obraz za jedną z najbardziej oryginalnych produkcji ostatnich lat. Nareszcie pojawiła się jakaś kontra w stosunku do naiwnych komedii romantycznych, czy też produkcji historycznych mijających się z faktami na co drugim kroku.

„Wszystko co kocham” jest także dowodem na to, iż do zrobienia wartościowego i poruszającego ludzkie serca obrazu nie jest niezbędny gigantyczny budżet. Liczy się pomysł oraz sposób na interesujące przedstawienie przygód głównych bohaterów, a dzieje się tutaj naprawdę sporo.

Historia osiedlowa

Janek (w tej roli Mateusz Kościukiewicz) jest uczniem liceum w nadmorskim miasteczku. Utalentowany muzycznie, po lekcjach udziela się w amatorskim zespole punkowym WCK. Chłopcy podczas długich prób w opuszczonym wagonie marzą o tym, aby dostać się na przegląd zespołów młodej generacji w Koszalinie. Jest rok 1981 – rok chmurny, pamiętny i pełen buntu.

Ojciec Janka (Andrzej Chyra) udziela się jako wojskowy w jednostce. Mamy zatem do czynienia z konfliktem przekonań. Z jednej strony stan wojenny i jego następstwa, z drugiej bunt i konsternacja, a wszystko to w polskim, mieszczańskim domu, gdzie mama i zawsze przygotuje kolację na czas, i wręczy synowi wymarzony „krawat – śledź” tuż przed szkolnym koncertem. Wszystko to oblane gęstym sosem nieszczęśliwej miłości do koleżanki z klasy – Basi, granej przez śliczną i rokującą duże nadzieje Olgę Frycz. W filmie przebija także atmosfera szczeniackich wygłupów na trzepaku wraz z kumplami, szaleństw na motorowerze i popijania taniego wina. Trzeba przyznać, że twórcy tego obrazu zadbali o detale w najmniejszych szczegółach. I chyba właśnie dzięki temu film ten posiada własny, niepowtarzalny urok.

Romeo i Julia stanu wojennego

wszystko, co kocham1Gdy wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze, by Janek i Basia byli razem – los zaczyna się od nich odwracać.  Ojciec Basi jako działacz podziemny zostaje internowany przy udziale ojca Janka. Do tego dochodzą kłopoty z sąsiadem Janka z osiedla – komunistą Sokołowskim, który pełni także siłę zwierzchniczą w jednostce, gdzie działa ojciec chłopaka. Chłopiec wdaje się w krótkotrwały romans z jego żoną. Tę rolę znakomicie zagrała powabna Katarzyna Herman.

Bilans na plus

Ogromnym plusem filmu jest to, iż bohaterowie nie zostali tutaj przedstawieni w sposób jednoznaczny. Ojciec Janka, mimo że pełni wojskową władzę i patroluje ulice podczas stanu wojennego, mimo różnic z poglądami syna, stara się go zrozumieć i mu pomagać. Udostępnia sale wojskowe na próby punkowej kapeli, załatwia także siatkę maskującą na bal uczniów szkoły, do której chodzi jego syn. W momencie, gdy szkolny koncert grupy WCK zostaje uznany przez Sokołowskiego za świadomą manifestację antysocjalistyczną, decyduje się wziąć całą winę syna i jego kumpli na siebie. Rodzina Janka traci mieszkanie z wojskowego przydziału i zmuszona jest do wyprowadzki na wieś.

Film o dojrzewaniu

„Wszystko co kocham” to bardzo udane stadium dojrzewania nastoletniego chłopaka wchodzącego z oporami w dorosłe, świadome życie. Janek z bliska poznaje konflikty poglądowe istniejące pod jednym dachem (matka – „Solidarność”, ojciec – PZPR), spotyka się twarzą w twarz ze śmiercią najbliższych, gdy umiera jego babcia. Wtedy także zdaje sobie sprawę z tego, że kocha Basię. Mimo że dochodzą do porozumienia i dają się ponieść wiatrom młodzieńczej namiętności – z prozaicznej przyczyny nie mogą być razem. I ten wątek wzrusza najbardziej.

Z niecierpliwością czekam na kolejne filmy z aktorami obrazu „Wszystko co kocham”. Od tego czasu zresztą wiele już zdążyli pokazać. Warto dodać, że film ten pozwolił zaistnieć w szerszym gronie nie tylko Kościukiewiczowi i Frycz, ale także zabójczo przystojnemu Jakubowi Gierszałowi, którego kreacja po prostu zwala z nóg. Jako punkowiec Kazik – syn powiatowego notabli – wprowadza do obrazu ciekawy zamęt. Również przepiękna muzyka Daniela Blooma nie pozwala przejść obojętnie wobec ścieżki dźwiękowej. Po seansach kinowych wiele osób pozostawało w fotelach, by wysłuchać utworu tytułowego. I wcale się im nie dziwię.

[tube]http://www.youtube.com/watch?v=mjP5kw9Br0o[/tube]